Okazuje się, że firmę działającą na dość dużą skalę można prowadzić nie tylko w mieście. Kto by pomyślał, że udanym biznesem na wsi może być księgarnia? Tymczasem największy w Polsce antykwariat ma swoją siedzibę w Kasince Małej, zamieszkiwanej przez ok. 3300 mieszkańców.  

Pomiędzy wzniesieniami Beskidu Wyspowego, 55 km od Krakowa, w sąsiedztwie tartaku wyrasta przeszklony budynek, a w jego witrynie – niczym zgrabna fototapeta – przepełnione regały książek. To Antykwariat i Księgarnia Tezeusz – największy stacjonarny sklep z książkami w Polsce i największy internetowy antykwariat, z siedzibą właśnie na wsi, na granicy powiatów myślenickiego i limanowskiego.

fot. Wojciech Bogacz

fot. Wojciech Bogacz

Izabela Piechota: Skąd wziął się pomysł na założenie internetowego antykwariatu?

Maksymilian Wikar, dyrektor handlowy Antykwariatu i Księgarni Tezeusz: Właściciel firmy – Andrzej Miszk – założył antykwariat w Kasince Małej (pow. limanowski) z kilku powodów. Pierwszy – by utrzymać fundację non-profit i portal Tezeusz.pl, które istnieją od 10 lat. Drugi powód to chęć pana Andrzeja do zaoferowania ludziom mądrych i stosunkowo tanich książek, gdyż sam jest fanem czytania, z wykształcenia filozofem i teologiem, a z upodobania – jak sam mówi – „myślicielem-amatorem”. Chciał mieszkać na swoim odludziu i w ciszy zarabiać na życie dzięki Internetowi.

IP: Teraz chyba trudno określić to jako zarabianie „w ciszy” – firma rozrosła się na dwa magazyny w położonym nieopodal Lubniu (pow. myślenicki).

MW: Tak, na sukces Tezeusza pracuje obecnie 55 osób, łącznie z oddziałami firmy w Warszawie, Wrocławiu i Krakowie. Gdy pojawiłem się w Tezeuszu w 2014 roku, pracowało tam zaledwie 15 osób.

IP: Lokalizacja głównej siedziby firmy w znacznej odległości od ośrodka miejskiego – 55 km od Krakowa, 20 km od Myślenic – niesie ze sobą wiele trudności. Jakiego są one rodzaju?

MW: Największa trudność to sama forma działania antykwariatu. Tego typu działalność nie zaopatruje się w prosty sposób u dostawców – swój towar musi pozyskać. Klienci, którzy oferują dobre księgozbiory, które moglibyśmy odkupić często nie chcą ich tak po prostu sprzedać komuś, kogo nie znają, kto przyjeżdża z daleka albo w ogóle nie widzą go osobiście – często są to zbiory ich życia albo spadek po kimś ważnym. Klient, oferując swój księgozbiór na przykład w Poznaniu, a który chcemy odkupić będąc w Kasince Małej, zastanowi się trzy razy, czy nie woli kogoś z Poznania, kto mu ten problem rozwiąże szybciej albo przyjedzie i on tego kupca zobaczy wcześniej osobiście. To był główny problem, który zidentyfikowaliśmy i z którym musieliśmy się zmierzyć.

IP: W jaki sposób rozwiązaliście ten problem?

MW: Powstały ośrodki skupu książek na terenie kraju – pierwszy w Warszawie w czerwcu 2015 roku. Wcześniej książki były kupowane z Kasinki Małej – osoba z Kasinki kupowała książki na terenie całej Polski, organizowane były wyjazdy, podczas których odwiedzaliśmy zawsze kilku klientów, żeby móc za jednym razem pozyskać jak największą ilość książek i tym samym zrekompensować sobie wysokie koszty przejazdów, które zawsze były i będą po naszej stronie. Teraz książki kupowane są właśnie dzięki naszym filiom umieszczonym w strategicznych miejscach Polski, co zwiększyło nasz potencjał – w przypadku samej tylko Warszawy – aż 8-krotnie.

IP: Czy pociągnęło to za sobą jakieś trudności logistyczne?

MW: Z tym nie ma większego problemu. Książki są przewożone przy wykorzystaniu usług kurierskich do bazy w Lubniu i dalej obrabiane: sekcjonowane, wyceniane, opisywane, fotografowane itd. A od strony kupujących – klienci zamawiający książki przez internet, często nawet nie mają świadomości, gdzie znajduje się firma. Ci, którzy wiedzą – lubią pojawić się w naszym sklepie stacjonarnym w Lubniu i osobiście zobaczyć ten wielki magazyn. Zdarza mi się nawet widzieć naszych klientów, którzy robią sobie zdjęcia przy regałach. Niedawno uruchomiliśmy także punkt odbioru osobistego w Krakowie na Dębnikach, żeby jeszcze bardziej ułatwić ludziom tani dostęp do książek.

IP: Co z pracownikami na terenie wiejskim – czy łatwo jest znaleźć osoby, które można zatrudnić w tego typu działalności?

MW: Książki to jest specyficzny towar. To nie jest chleb, bułki, śrubki, części do maszyn. Kasinka Mała to akurat teren, gdzie ciekawa praca dla młodych ludzi na miejscu nie jest tak łatwa do znalezienia. Dominuje handel w małych sklepach, marketach czy praca fizyczna. Jeśli ktoś nie chciał wyjeżdżać do Krakowa – tak jak ja na przykład, który z Krakowa wróciłem – Tezeusz jest odpowiedzią na oczekiwania odnośnie ciekawej pracy dla młodych ludzi z interesującym asortymentem. To też szansa dla ludzi po studiach humanistycznych – bibliotekoznawstwie, filozofii. To także dobra opcja dla kobiet, którym trudniej jest znaleźć pracę w miejscu, gdzie poszukuje się raczej pracowników fizycznych.

IP: Czyli w sytuacji, gdy ponad 60% Polaków nie przeczytało w ciągu roku ani jednej książki, a jednocześnie pojawia się konkurencja w postaci e-booków, można robić biznes na książkach tradycyjnych.

MW: Rynek e-booków w Polsce wciąż jest niewielki, właściwie marginalny. Ponadto wielu książek, które oferuje Tezeusz nie znajdzie się w formie e-booków. Oczywiście, są też osoby lubiące książkę nową – ze względu choćby na ten specyficzny zapach po pierwszym otwarciu. Ale niektórzy wręcz wolą te używane – gdyż czują, że mają w ręku historię i poczucie, że ta książka nie kurzy się u kogoś w domu, a jest wciąż wykorzystywana. Są ludzie lubiący e-booki ze względu na wygodę – te osoby czasem pozbywają się swoich nierzadko dużych księgozbiorów właśnie dlatego, że nie mają przestrzeni by je magazynować.

IP: Czy jest to rynek rosnący?

MW: Rynek książek używanych nie jest policzony, nie ma precyzyjnych badań na ten temat. My mamy swoje spekulacje odnośnie tej wielkości – jednak nie ma oficjalnych statystyk. Dane z największej platformy internetowej, gdzie sprzedaje się książki używane, czyli Allegro, wskazują, że rynek rośnie. Nie tylko używanej książki, ale książki ogółem.

IP: Jak robi się biznes na książkach używanych i jakie znaczenie ma tutaj internet?

MW: Myślę, że sukces firmy z branży książkowej zależy od strategii. Są gracze, których już na rynku nie ma, choć byli duzi i znani. Na nowych książkach są niskie marże, wymagają dużego obrotu. Ponadto był w branży taki moment, który niektórzy przeoczyli, gdy trzeba się było zwrócić właśnie w stronę internetu. Książka to nie jest towar jak sukienka czy dobra koszula, które trzeba przymierzyć. Jeśli jest nowa – nie ma żadnej różnicy, gdzie go kupimy. W internecie największą różnicę robi cena, wygoda i jakość obsługi oraz asortyment. W książce używanej te dwa ostatnie aspekty uznajemy za najważniejsze. Nasza strategia – strategia długiego ogona – opiera się właśnie na tym. Z pewnością nie jest też tak, że można nadać książce dowolną cenę. Mamy w firmie specjalistów od wyceny książek, którzy bardzo precyzyjnie potrafią określić jaka cena może być atrakcyjna dla klienta.

IP: Na czym polega strategia długiego ogona?

MW: Nie mamy 5 tys. sztuk bestsellera, który właśnie wyszedł. Ale jeśli ktoś poszukuje książki o wędkarstwie – znajdzie ją w Tezeuszu.  O pszczelarstwie – także. Jeśli ktoś marzy o konkretnym wyjątkowym wydaniu „Pana Tadeusza” – też znajdzie je u nas. Dlatego też dobrze, że Tezeusz powstał w internecie – nie jest możliwe mieć tak szerokiego wyboru różnych książek stacjonarnie, potrzeba by było wielu oddziałów, asortyment trzeba by było podzielić. Klient mógłby dostać daną książkę na przykład w Warszawie, ale musiałby poczekać aż sprowadzimy ją powiedzmy z Krakowa – a to nie jest to samo, co dostanie jej od razu. Internet daje możliwość kupienia wszystkiego w jednym miejscu.

IP: Jaka jest skala Waszej działalności?

MW: To 320 tys. tytułów książek używanych na magazynie – co jest dużym sukcesem, zwłaszcza, że są to skatalogowane książki, a nie tylko ogólna masa asortymentu. Wiemy dokładnie, co to za książki, wiemy, że wszystkie mają wartość handlową i merytoryczną. W związku z tym, że na pierwszym etapie przygotowywania księgozbioru do sprzedaży dokonujemy selekcji  – nie wszystkie książki trafiają do sprzedaży. Trafiają przede wszystkim te, które są w odpowiednim stanie technicznym – jeśli jest coś, co można stosunkowo łatwo znaleźć na rynku, a mamy egzemplarz w kiepskim stanie, to go zwyczajnie nie sprzedajemy. Do tego wszystkiego należy też doliczyć około 180 tys. pozycji nowych – nieużywanych, które są uzupełnieniem podstawowego, czyli używanego asortymentu w ramach przyjętej przez nas i wspomnianej tutaj wcześniej strategii długiego ogona. Wisienką na torcie są tak zwane „białe kruki”.

IP: Co z doświadczenia Tezeusza czy też pracy w Tezeuszu może się przydać młodym przedsiębiorcom?

MW: Warto zbierać dane. Raportować jak najwięcej rzeczy. Zastanawiać się skąd są przyrosty, spadki, gdzie się generuje koszty, gdzie są największe zyski. Szukać możliwości w oparciu o te twarde statystyki. Zbierane przez nas dane realnie nam pomagają. Choćby założenie pierwszej filii w Warszawie – mieliśmy dane z przeszłości i na ich podstawie wybraliśmy stolicę. To dla różnych branż może być różne miejsce – nie warto wybierać tego największego miasta tylko z racji tego, że jest największe. To generuje przecież zwykle wyższe koszty. Tezeusz raportuje praktycznie wszystko – codziennie liczone są wszystkie paczki, sprzedane książki, książki kupione, wycenione i wystawione. Liczymy zyski, ale i koszty. Warto liczyć i analizować.

IP: Podejście do klientów?

MW: Od klientów można się sporo dowiedzieć i sporo uczyć. Jeśli trafi się jakiś niezadowolony klient, to należy natychmiast zbadać, dlaczego był niezadowolony i to poprawić. Dzięki temu, że ludzie będą obserwować pozytywne zmiany, a produkt bądź usługa będzie warta wydania pieniędzy można zgromadzić rzeszę lojalnych, cennych i przede wszystkim zadowolonych klientów, którzy wciąż będą wracać i chętnie podzielą się swoim pozytywnym doświadczeniem z innymi.

IP: Jakieś jeszcze rady?

MW: Nie można zatrzymać się w realizacji czegoś tylko dlatego, że to wydaje się ryzykowne. Tezeusz dużo ryzykował by być w miejscu, w którym jest. Potrzeba dużo odwagi w biznesie. Od pomysłu do realizacji dzieli nas najczęściej właśnie odwaga.

IP: Dziękuję za rozmowę.


Prowadzisz niebanalny biznes i chcesz opowiedzieć o sukcesach i trudnościach z nim związanych? Skontaktuj się z nami. Bezpłatnie przedstawiamy kulisy działania ciekawych firm, ale zastrzegamy sobie prawo do selekcji otrzymanych zgłoszeń.