Zrobione jest lepsze od doskonałego. Na pewno?

Dość często ostatnio spotykam się ze stwierdzeniem, że zrobione jest lepsze od doskonałego. Przyznaję, że gdy słyszę bądź czytam coś podobnego, czuję się niczym rozjuszony byk na widok rozłożonej płachty (podobno nie musi być wcale czerwona).

Dlaczego mnie to złości? Pierwsza odpowiedź, jaka przychodzi mi do głowy: ponieważ mam dość bylejakości. Wciąż zdarza mi się kupić coś, o czym można powiedzieć niewiele więcej ponad to, że ktoś to zrobił, by było zrobione, a nie po to, by reprezentowało sobą jakość i dawało satysfakcję konsumentowi.

Idąc dalej, mam dość bylejakości w usługach. I nie mówię tylko o byle jakich lekarzach, siedzących w swoich gabinetach po to, aby „wyrobić” zakontraktowane godziny pracy, a nie po to, by komukolwiek pomóc.

Mówię także o rzeszach młodych ludzi, którzy chcą zarabiać na życie np. wykonywaniem zleceń dla innych firm, ale którzy wydają się mieć w nosie jakość realizowanych zleceń. Wiem o czym mówię, ponieważ czasem zlecam przygotowanie tekstów dla moich Klientów. Bardzo mi zależy na tym, by dostarczać im materiały najwyższej jakości. Niestety, to, co otrzymuję od niektórych copywriterów, bardzo często można podsumować – nieco ironicznie – towarzyszącą im prawdopodobnie ideą: zrobione jest lepsze od doskonałego.

 

Nie zrozum mnie źle. Nie mówię, że nigdy nie spotkałem dobrego, rzetelnego usługodawcy, a wszystkie moje zakupy lądują w koszu. Oczywiście – nie.

Protestuję jednak, gdy ktoś stara się gloryfikować bylejakość lub traktować ją jako zdrową alternatywę dla chorego perfekcjonizmu. Nie potrzebujemy bowiem jeszcze więcej bylejakości. Wszyscy potrzebujemy jeszcze więcej dobrych lekarzy, dobrych copywriterów i dobrych produktów. Nie jakichś, ale dobrych.

Twoja praca ma znaczenie

Jeśli powtarzasz sobie, że zrobione jest lepsze od doskonałego, być może nie masz świadomości, że to, co robisz, naprawdę ma dla kogoś znaczenie. Twoja praca jest ważna, jest komuś potrzebna. A skoro tak, to może warto się postarać, aby to, co z niej wynika, dawało jak najlepsze owoce. Może warto włożyć odrobinę serca i jeszcze więcej czasu, by w zamian poczuć satysfakcję z dobrze wykonanego zadania, by być dumnym/dumną z tego, co udało Ci się zrobić; z każdej małej rzeczy, którą przygotujesz starannie od początku do końca. Naprawdę – w pracy nie chodzi tylko o pieniądze.

Właśnie zakończył się Konkurs Chopinowski. Pomyśl więc o finalistach, dla których sam udział w konkursie jest często zwieńczeniem wieloletnich marzeń, a także o  Seong-Jin Cho – zwycięzcy. Czy wyobrażasz sobie, że ktoś taki mógłby powiedzieć: zrobione jest lepsze od doskonałego?

Albo pomyśl o muzykach z Twojego ulubionego zespołu. Pomyśl o malarzach, fotografach, pisarzach, poetach… O tych wszystkich, których pracę cenisz właśnie dlatego, że starają się bardziej i osiągają lepsze efekty niż inni.

Co to ma wspólnego z Tobą lub ze mną? Bardzo wiele.

Konkursu Chopinowskiego nie wygrywa się natchnieniem, ale ciężką pracą.

Z sukcesem w biznesie jest podobnie. Oczywiście, możesz powiedzieć, że jest wiele firm, które świadczą byle jakie usługi ma masową skalę i dobrze na tym zarabiają. My mówimy jednak nie o anonimowych koncernach z rozmytą odpowiedzialnością, ale o małym biznesie, tworzonym przez pojedynczych ludzi, dla innych, konkretnych ludzi. A tutaj jakość ma najwyższe znaczenie, ponieważ to ona buduje zaufanie pomiędzy usługodawcą/sprzedawcą, a klientem.

Dlatego właśnie pomyśl o tym, co robisz (nawet, jeśli po prostu sprzedajesz skarpetki), jako o pracy twórczej. Tam, gdzie jest twórczość, zawsze jest miejsce na dążenie do doskonałości. Twój blog, Twój sklep internetowy, Twój sklep stacjonarny, Twoje usługi – wszystkie Twoje aktywności będą wzmacniały Twój wizerunek, promowały Cię i prowadziły w stronę kolejnych sukcesów, jeśli nie będziesz zbyt łatwo odpuszczać, jeśli nie zadowolisz się bylejakością, jeśli wciąż będziesz chciał/a więcej i lepiej.

street-artist-588814_1280

Jakość buduje Twój wizerunek

Oczywiście rozumiem intencje stojące za stwierdzeniem zrobione jest lepsze od doskonałego. Zdaję sobie sprawę z tego, że słowa te kierowane są głównie do tych osób, które paraliżuje ciągłe dążenie do perfekcji. I mówiąc szczerze, wcale nie chcę nikogo namawiać, by w swojej pracy nie poprzestawał, dopóki nie osiągnie utopijnego ideału. W ten sposób każdy z nas byłby niczym subiekt w „Lalce” Prusa, który nie może napisać powieści, bo pierwsze zdanie wciąż nie jest wystarczająco doskonałe. Nie chodzi więc o popadanie w jakąkolwiek przesadę.

Staraj się, by to, co inni otrzymują dzięki Twojej pracy, talentowi, staraniom, było najlepsze, jak to tylko możliwe. Uwzględnij jednak warunki, okoliczności, czas, jaki masz na wykonanie zadania oraz inne zasoby, jakimi dysponujesz.

Jeśli grasz od roku, nie wymagaj od siebie nominacji do Konkursu Chopinowskiego. Miej realne oczekiwania i staraj się maksymalnie wykorzystać te możliwości, które masz, biorąc pod uwagę także ograniczenia. To jednak coś zupełnie innego niż „odpuścić sobie”.

A jeśli chodzi o powiedzenie zrobione jest lepsze od doskonałego wolę jego inny wariant – dobrze zrobione jest lepsze od dobrze powiedzianego. Słowo „dobrze” jest jednak tutaj nie mniej ważne niż „zrobione”.

 

Marcin

Moja specjalność to zarządzanie i marketing w małych i średnich firmach, ze szczególnym uwzględnieniem public relations, social mediów oraz budowania reputacji w internecie. Moja firma: Empemedia.pl. Moje książki - zerknij tutaj!

  • Jola
  • Ja to widzę na dwa sposoby. Rozumiem Ciebie i się z tym zgadzam absolutnie, też nie lubię bylejakości. Ale domyślam się, że można odebrać to w ten sposób, że lepiej zrobić, spróbować, postarać się na tyle na ile umiemy w danej chwili, niż czekać aż będzie nam się wydawać, że jesteśmy gotowi, by zrobić to coś perfekcyjnie czy doskonale. (czyli często nigdy). Perfekcjoniści wiedzą o czym mówię 🙂 Bo tak możemy czekać bez końca. Chodzi o intencję. Trochę podobnie jest z powiedzeniem: rób rzeczy dobre, nie dobrze. Głębszy sens w tym widzę. Pozdrawiam, dzięki za artykuł.

    • Z tym się oczywiście zgadzam – sam też tak robię i dla jasności, nie jestem perfekcjonistą 🙂 Dzięki za komentarz.