Ograć nawyki – grywalizacja w życiu osobistym

Powtarzając, że nie masz silnej woli, na pewno nie przybliżysz się do realizacji jakiegokolwiek celu. Jadwiga Korzeniewska w książce „Ograć nawyki” pokazuje, w jaki sposób drobne, ale konsekwentnie stosowane zmiany pozwolą nam spełniać zarówno drobne, jak i znacznie większe marzenia.

Zapraszam do pierwszego na BossBlogu tekstu napisanego przez Izę – moją żonę oraz współpracowniczkę. Iza, poza tym, że na co dzień prowadzi konta firm na Facebooku i monitoruje internet, po pracy czyta dużo książek, zarówno literackich, jak i przydatnych w biznesie. Szkoda by było z tego nie skorzystać 🙂 – Marcin Pietraszek

Postanowiłeś napisać pracę magisterską. To już ostatni etap Twojej nauki. W sumie nic takiego. Masz materiały, teraz tylko trzeba je opracować i napisać, jakieś 90-120 stron tekstu. Mija tydzień za tygodniem, mija miesiąc, a Ty nie masz ani jednej strony.

Trzeba „coś” z tym zrobić – od jutra, albo od poniedziałku. I tak podejmujemy kolejne postanowienia. Najlepiej po kilka naraz. Od nowego tygodnia napiszesz 10 stron dziennie, a na dodatek odstawisz słodycze. W dwa tygodnie praca będzie gotowa, a przy okazji jeszcze odzwyczaisz się od podjadania między posiłkami. Same korzyści!

Umysł lubi piosenki, które zna

Poniedziałek był super, udało się zachować zdrową dietę i napisać tych okropnych 10 stron, we wtorek było prawie równie dobrze, ale w środę wpadła koleżanka i rozmawialiście trochę za długo, więc udało się napisać tylko 2 strony, a do domu dotarłeś głodny jak wilk, więc zanim odgrzałeś obiad, wtrąbiłeś jeszcze paczkę chipsów (małą, ale jednak!). A potem było już coraz gorzej, nie mówiąc nawet o tym, ile napisałeś i jak się odżywiałeś w kolejny weekend…

Patrząc na to wszystko z boku, pojawia się pytanie: dlaczego? Dlaczego, pomimo naprawdę silnych, racjonalnie uzasadnionych postanowień, nie jesteś w stanie wykonać rzeczy, które są przecież możliwe do zrobienia? Nikt przecież nie zmusza Cię do jedzenia przekąsek, nikt też siłą nie odciąga Cię od pisania. Nawet jeśli kolega podsuwa Ci paczkę cukierków i każe się częstować, to nie on rozwija papierek i wkłada Ci słodycze do ust. Najczęściej jednak robisz to sam.

Co staje na przeszkodzie Twojej lub mojej wytrwałości (bo pierwsze dwa dni zwykle jakoś ogarniamy)? My sami, a właściwie nasze mózgi. Dochodzi do tego niewyćwiczona silna wola i niezidentyfikowany system wartości.

Zwykle nasze plany są liczne i dość ogólne. Rzucę palenie, przestanę podjadać, zacznę więcej się ruszać, nauczę się nowego języka, a może jeszcze znajdę nową pracę. I tu pojawia się problem, a nawet kilka problemów. Stare nawyki były w nas zakorzenione wiele lat, zatem mózg wykształcił już konkretny schemat działania i bardzo go lubi, ponieważ go zna.

Poza tym, nasze hasła są zbyt ogólne. Zacznę więcej się ruszać, ale w jaki sposób? Kiedy? Jeśli zechcę przebiec od razu 10 km, to nawet jeśli uda mi się to zrobić, nie ruszę się przez kolejnych 10 dni. Zatem brak planu. Poza tym mózg protestuje. Nie dość, że nie lubi zmian, to nie da rady zmienić wszystkiego naraz. Pojedyncza wolta kosztuje go mnóstwo energii.

Dla mózgu przyzwyczajenia są korzystne. Pozwalają na oszczędzenie pracy, którą wykonuje przecież 24 h na dobę. Dlatego tworzy schematy. Czy myśleliście kiedyś o tym, co by było, gdybyśmy za każdym razem zastanawiali się jak umyć zęby? Albo czy w ogóle to zrobić? Zwykle bez namysłu idziemy rano do łazienki i sięgamy po szczoteczkę. Po prostu.

Mycie zębów to dobry nawyk. A co z tymi złymi, jak np. podjadanie? Działają tak samo, jednak warto by je wyeliminować, czyli wymazać schemat z mózgu. No właśnie, to bardzo trudne a czasem niemożliwe. Trzeba znaleźć inne wyjście.

Schemat działa tak: wskazówka (np. nuda, a nawet odpowiednia godzina), czyn (sięgnięcie po chipsy, czekoladę) nagroda (coś się zdarzyło, cukier wyzwala serotoninę). Wskazówki raczej nie wyeliminujemy, zatem warto zmienić czyn przy zachowaniu tej samej nagrody. Czas więc spróbować zmienić, a właściwie podmienić nawyk. Jak? Przede wszystkim planem gry. Bo zmiana nawyku to gra z samym sobą o siebie. Poza tym człowiek do gry podchodzi jak do wyzwania, w którym coś od niego zależy.

Dwa zastrzeżenia wstępne. Pierwsze to zmiana słowa „muszę” na „chcę”. Patrząc zupełnie obiektywnie, człowiek w życiu bardzo niewiele musi. „Chcę” ma moc sprawczą, „muszę” jej nie ma. Drugie to koniec z wielozadaniowością. Zmiana wymaga energii skoncentrowanej na celu, a nie jej rozproszenia. Jedno zrealizowane zadanie jest lepsze od 10 planów.

Zagraj sam ze sobą

Jadwiga Korzeniewska w swojej książce „Ograć nawyki. Jak zastosować mechanizm gier w procesie zmiany osobistej” podpowiada oraz świetnie obrazuje przykładami, jak wykorzystując stworzoną przez siebie grę, skutecznie walczyć o swoje cele. Jestem zwolenniczką takiego właśnie twórczego i zarazem metodycznego podejścia do swojego życia, dlatego polecam tę książkę wszystkim, którzy mają potrzebę skuteczności i doprowadzania spraw do końca.

Autorka, z wykształcenia socjolog, a poza tym trener i głównodowodząca Laboratorium Zmieniacza, w książce „Ograć nawyki” prezentuje swoją autorską metodę przekształcenia nawyku za pomocą gry. Dzięki tej metodzie można nauczyć się wprowadzania do swojej codzienności reguł, które zamienią niechciane nawyki w nawyki pożądane, które po pewnym czasie  znacząco wpłyną na poprawę naszego życia.

“Nie jest najważniejsze, abyś był lepszy od innych. Najważniejsze jest to, abyś był lepszy od samego siebie z dnia wczorajszego”

Nie ma co się oszukiwać – aby osiągać cele, musimy nad sobą pracować, a to wymaga czasu i wysiłku. Realizacja naszych prawdziwych marzeń i celów nie przyjdzie na zawołanie. Pomimo ustalenia ciekawego planu, nagroda główna wymaga konsekwencji, wysiłku, czasu i codziennej pracy nad sobą. Pracy, w którą wliczone są błędy, potknięcia i zmiany zasad. Niezmienny będzie jedynie cel, jeżeli dobrze go wybierzemy.

Jeśli jednak cel zmienimy w zabawę, a nie w przymus, a przy okazji będziemy do niego dążyli małymi, aczkolwiek zaplanowanymi krokami, bez przeprowadzania rewolucji w naszym życiu, a jednocześnie metodycznie i według przejrzystych zasad, to wówczas mamy realną szansę go osiągnąć.

W procesie wprowadzania zmian niezwykle ważne jest to, by działać kompleksowo. Przede wszystkim jednak zmiana musi być dobrze przygotowana i zaprojektowana, łącznie z przewidywaniem wszystkich „przeszkadzaczy”, których występowanie w ciągu całego procesu jest nieuniknione.

Osadzenie naszej gry – czyli projektu zmiany w czasie, jest tym samym, co określenie celu w czasie. Niezależnie czy nasz plan zmiany jest krótko czy długoterminowy, należy zadbać o to, by mieć świadomość do kiedy się gra. To pozwoli nam tak rozplanować nasze działania, abyśmy w każdej chwili wiedzieli, co będzie nas czekać w następnym kroku. Często nawet planując jakąś czynność, zapominamy o buforze czasowym. Nie przewidujemy okoliczności, które nam ją utrudnią, jak np. choroby, która rozłoży nas na tydzień, niezapowiedzianego wyjazdu, czy wyjątkowo zajętego dnia, po którym jedyne na co mamy siłę, to opaść na łóżko.

A poza tym, nie od razu Kraków zbudowano. Podziel grę na lewele, tzn. cel na mniejsze części. Jeśli w ciągu roku chcesz osiągnąć poziom pozwalający przebiec maraton, czyli 42 km i 195 m, to nierealnym jest, że przez 365 dni będziesz codziennie pokonywał ten właśnie odcinek, szczególnie jeśli Twoja aktywność fizyczna do tej pory ograniczała się do dwóch półgodzinnych sesji jogi tygodniowo. Najpierw musisz zacząć biegać 2 km, później 4 km i właśnie te małe odległości rozpisać w czasie.

“Myślący człowiek żyje działając, a nie żyje myśląc o działaniu.”

Poradnik Jadwigi Korzeniewskiej nie skupia się jednak tylko na sporządzeniu precyzyjnego planu zmiany swoich nawyków i osiągnięcia celów. Zachęca, i to jest jego wielki atut, do przyjrzenia się swoim celom, czy oby na pewno są… nasze.

Zbyt często bowiem dążymy do czegoś, “bo wszyscy inni tak robią”, albo przeczytaliśmy, że to ważne.  Jeśli chcemy poznać język japoński, ale nie wiemy dlaczego właśnie ta mowa nas pociąga, mamy marne szanse na wytrwałość.

Zapewne niewielu z nas myśli o wartościach na co dzień, a nawet od święta. Jeszcze mniej zna swój system wartości. Wartości się zmieniają i jest to jak najbardziej normalne, a nawet pożądane. Zwykło się jednak myśleć o nich w kategoriach stałości. Raz ustalone obowiązują przez całe dorosłe życie, co ma świadczyć o dojrzałości.

Nonsens! Zmieniamy się my, zmieniają się i one. Nikt nie jest taki sam w wieku 25 i 50 lat, a jeśli jest, to znaczy, że stracił gdzieś te 25 lat. Świat się zmienia, etapy i okoliczności naszego życia też, zmienia się zatem i to, co jest dla nas ważne na danym etapie. A więc po pierwsze, jeśli chcemy osiągnąć jakiś cel, musimy zastanowić się, z jaką wartością się wiąże.

Ważna jest jeszcze jedna rzecz. Nasz cel musi być realny. Ambitny, jednakże cały czas pozostający w sferze naszych możliwości. I nie chodzi tu o planowanie podróży na księżyc, czy nawet dookoła świata. Autorka zauważa, że ludzie potrafią trwać w złych nawykach dekadami, jednak zmianę na lepsze chcieliby móc wprowadzić z dnia na dzień, a rezultaty widzieć najdalej pojutrze.

Zmiany wymagają wiele samodyscypliny, jeśli jednak znamy odpowiednie mechanizmy i narzędzia, z jakich można skorzystać, przestają tak bardzo boleć. Wprowadzenie zmian jest procesem żmudnym i bardzo rozciągniętym w czasie.

Wybór należy do nas. Czy chcemy zmiany radykalnej, która co prawda przyniesie efekt, jednak prawdopodobnie będzie on nietrwały, czy tez godzimy się na niewielkie kroki przynoszące niewielkie postępy, dzięki którym zmiany będą jednak trwalsze.

Pośpiech nie jest tu wskazany. Ważne jest, aby powoli, ale wytrwale wypracowywać w sobie odpowiednie, mechaniczne nawyki, które staną się dla nas nową normą. Przy ich wprowadzaniu sprawdzi się właśnie praktyka małych kroków, czyli metoda konsekwentnego poprawiania rezultatu.

Skoro mamy już cel, opracowany plan działania, określone w czasie kolejne etapy, to śmiało możemy przystąpić do działania. I warto za poszczególne osiągnięcia przyznawać sobie małe nagrody. Jak zauważa autorka, w procesie socjalizacji, czyli przystosowania się do życia w rodzinie, grupie, społeczeństwie, uczymy się, które zadania są w naszej społeczności pożądane – za nie dostajemy nagrodę, a które są nie na miejscu – za nie jesteśmy karani. Dobrze zatem na kolejnych etapach naszych zmagań przyznawać sobie punkty dodatnie, ujemne i sporządzić własny system nagród (i kar).

Co może nimi być? Autorka proponuje rzeczy niematerialne. Chwila z ulubioną muzyką, aromatyczna kąpiel z kieliszkiem wina, spacer. Jeśli chodzi o kary, świetnym pomysłem wydaje się konieczność odkładania drobnych kwot, które później miałyby być przekazane na konto nielubianej przez nas partii politycznej. Tylko pomyśl o tej wizji!

Jeśli mamy zamiar poprawić coś w swoim życiu, np. napisać pracę dyplomową, zacząć zdrowo się odżywiać, poprawić relacje z ludźmi, nie łudźmy się, że już jutro obudzimy się w nowej, pięknej rzeczywistości, w której nie będzie zniechęcenia, przeszkód i trudnych dni. Nie tędy droga. Tylko wytrwały trening, okraszony porażkami i podnoszeniem się po nich, przyniesie rezultaty w postaci zmiany naszych nawyków.

Łatwo powiedzieć „brak mi silnej woli”. Znacznie trudniej każdego dnia, po trochu walczyć o swoje marzenia, mimo nieuniknionych porażek. Nigdy nie będziesz w stanie zmienić swojego życia, dopóki nie zmienisz rzeczy, które robisz na co dzień.

Jadwiga Korzeniewska „Ograć nawyki. Jak zastosować mechanizm gier w procesie zmiany osobistej”, Wydawnictwo Onepress,  2016

 

Ograć nawyki – grywalizacja w życiu osobistym
Oceń artykuł

Izabela Sarnicka

Prawnik ze specjalizacją w prawie podatkowym. Moje doświadczenie zawodowe wiąże się z pracą w skarbowości, gdzie zajmowałam się podatkiem VAT. Obecnie prowadzę własną firmę.