Facebook dla firm – firma na Facebooku

Już od pewnego czasu planuję mocniej skoncentrować się w swoich wpisach na Facebooku i Instagramie – oczywiście pod kątem marketingu i wykorzystania mediów społecznościowych w biznesie.

Facebook dla firm, czyli zastosowanie Facebooka w e-marketingu to obecnie podstawowy temat, jakim zajmuję się na co dzień. Co więc powstrzymywało mnie dotychczas przed tym, aby temat „firma na Facebooku” uczynić dyżurnym tematem BossBloga?

Social media w biznesie – nowy cykl

Po pierwsze: poczucie, że niemal  wszystko, czego szukamy na ten temat, da się już znaleźć w sieci – jeśli nie na stronach polskojęzycznych, to przynajmniej po angielsku. Miałem więc wątpliwości, czy jestem w stanie przekazać coś nowego, świeżego, wartościowego, tym bardziej że większość tych zagadnień dla mnie już takimi nie będzie – siedząc w temacie social media przez większość mojego czasu pracy, trudno mi ocenić, co będzie dla mojego czytelnika wartościowym tematem, a co oczywistym banałem.

Po drugie – jak dobrać tematy? Jeszcze wczoraj planowałem zacząć od kwestii gorących, a więc takich, o które aktualnie pytają ludzie w sieci (a także moi klienci), jak np. pixel Facebooka. Oznaczałoby to jednak, że w kolejnych wpisach będę przeskakiwał pomiędzy tematami dla początkujących i dla zaawansowanych, mieszał wątki i generalnie, zrobi się z tego wielki „burdel”. Dopiero dziś rano, kiedy mój czterolatek biegał za piłką w ramach cotygodniowego treningu, a ja, tak jak pozostali ojcowie, siedziałem pod ścianą sali gimnastycznej z nosem w swoim smartfonie, wpadłem na pomysł, by zrobić to inaczej.

Być może docelowo bałagan i tak jest nie do uniknięcia, ale mogę spróbować przynajmniej zacząć „po bożemu”. Powiedzmy tak, jakbym pisał książkę (a nie ukrywam, że projekt ten chciałbym rozwinąć – w e-book, w książkę, a może nawet w kurs on-line), starając się po kolei wprowadzić czytelnika najpierw w zagadnienia najprostsze, a następnie przeprowadzając go na coraz wyższe poziomy zaawansowania.

I dopiero wtedy, gdy stwierdziłem, że na początek będę się trzymał ramowego zakresu mojej oferty szkoleń ze strony Empemedia, po kolei omawiając poszczególne tematy, poczułem, że wraca mi energia do podjęcia się tego tematu. Wreszcie podszedłem do niego z właściwej strony – nie od środka, nie od końca, nie na wyrywki, ale po prostu: od początku.

W kolejnych tygodniach postaram się poruszać kolejne tematy związane z Facebookiem i Instagramem i być może wtedy zaczną do nas dołączać również bardziej zaawansowani użytkownicy mediów społecznościowych, zacznę jednak od podstaw. Jedynie od czasu do czasu tematykę social media zamierzam przerywać tekstami na inne tematy (np.  w kolejce na recenzję czekają dwie książki na temat produktywności). Postanowiłem też, że na razie nie będę kontynuował podcastów – zaoszczędzony w ten sposób czas wolę przeznaczyć na rozwijanie projektu „Facebook dla firm”.

A czy to, co będę pisał w temacie social mediów uznacie za świeże i wartościowe? Cóż, na takie pytanie nie da się odpowiedzieć, zanim nie napiszę przynajmniej kilku „odcinków”. A więc – do dzieła!

Facebook dla firm

Zacznijmy od najbardziej podstawowej kwestii. Nie od statystyk, które pokazują, że większość Polaków ma konta na Facebooku i nie od pokazywania wskaźników zwrotów z inwestycji, z których wynika, że dziś reklama w social mediach opłaca się bardziej niż będąca dotychczas nie do pobicia reklama w telewizji. To wszystko prawda, ale jeśli jesteś właścicielem małej firmy, masz pewnie świadomość, że ani nie przekonasz do swojej oferty 2/3 Polaków, ani nie stać Cię na konkurowanie z telewizją, bo aby czynić takie porównania, potrzeba by było milionowych budżetów.

Zamiast tego zadam pytanie: czy Facebook jest odpowiednim portalem dla firm? W ogóle, czy możemy uznać, że Facebook to narzędzie skonstruowane z myślą o firmach?

Dlaczego to takie ważne? Ponieważ od tego, jak odpowiesz na to pytanie, zależeć będzie, czy potraktujesz ten portal społecznościowy jako narzędzie biznesowe. Wiele osób odpowiada „nie”. Tzn. uważają, że Facebook powstał jako „komunikator” mający łączyć ze sobą znajomych i automatycznie budują w swych umysłach określone skojarzenia.

Czy Nasza Klasa była serwisem na firm? Nie. Jeśli więc wszystkie social media wrzucimy do jednego worka, w dodatku do tego, w których znalazły się już takie portale jak NK, MySpace czy Grono, będziemy skłonni uważać, że media społecznościowe są raczej nieprzyjazne biznesowi. Tzn. da się z nimi współpracować komercyjnie, pewnie oferują jakąś formę reklamy, ale generalnie nasza promocja będzie traktowana przez użytkowników jako „przeszkadzacz”, a więc niczym zło konieczne, które trzeba zaakceptować niczym wyskakujący na całą stronę baner z ukrytym znaczkiem X (by nie dało się go zamknąć bez kliknięcia w link).

Początkowo Facebook faktycznie w ogóle nie był pro-biznesowy. Mark Zuckerberg myślał o tym, jak ułatwić ludziom łączenie się ze swoimi znajomymi i raczej nie przychodziło mu do głowy (a przynajmniej nie od razu), że ludzie mogliby uznawać za przyjaciół również swoje ulubione marki.

Później jednak pojawili się poważni inwestorzy i trzeba było zdecydować, w jaki sposób potencjał Facebooka można spieniężyć. To zaś wymusiło niemal całkowitą zmianę koncepcji. Okazało się, że użytkownikom portalu profile firm (fanpage) nie tylko nie przeszkadzają, ale wręcz wywołują ich żywe i pozytywne reakcje.

Jeśli np. komuś podobają się lampy określonej marki, jest w stanie polubić profil producenta na Facebooku, komentować wpisy, wystawiać „lajki”, opinie, rozmawiać przez Messenger.

Okazało się, że ludzie zaczynają wchodzić na Fejsa nie tylko po to, by sprawdzić, co słychać u ich znajomych, ale także po to, by przekonać się, co słychać u marek, które obserwują.

Właściwie lubiane marki stały się nowymi przyjaciółmi – i to dosłownie, ponieważ umysł ludzki wchodząc w relację z lubianą marką pracuje tak samo i  wytwarza identyczne hormony jak wtedy, gdy wchodzi w relację z bliską osobą!

Dziś Facebook prawdopodobnie zdaje sobie sprawę z tego, że swoją potęgę (w tym finansową) zawdzięcza reklamodawcom – nie tylko wielkim koncernom, ale też milionom Kowalskich, którzy swoje skromne budżety reklamowe przekazują właśnie Facebookowi. Robią to, bo liczą, że w ten sposób odnajdą swoich klientów i zbudują z nimi pozytywne relacje.

Ale Facebook, jeśli chce, by wracali, nie może zaprzepaścić ich oczekiwań. Musi dokładać starań, by obecność na Fejsie i Instagramie (który obecnie też należy do Facebooka) była dla jego reklamodawców korzystna. W innym przypadku klienci odejdą, a jeśli odejdą, skończy się i Facebook, i Instagram.

Jaki z tego wniosek? Według mnie taki, że dziś Facebook jest przede wszystkim portalem dla firm. Jest narzędziem, które stawia sobie za cel jak najskuteczniej łączyć ze sobą potencjalnych klientów ze sprzedawcami.

Firma na Facebooku

„Jak najskuteczniej” nie oznacza w tym przypadku „za wszelką cenę” – nie. Specyfika Facebooka polega na tym, że stara się on do każdego użytkownika kierować takie reklamy, które mogą go najbardziej zainteresować.

Np. Kowalski interesuje się komputerami. Facebook o tym wie, ponieważ Kowalski komentuje w tym portalu wpisy o komputerach, zapisał się do facebookowej grupy o nowych technologiach i ogląda na Facebooku filmy na pokrewne tematy.

Następnie konto na Fejsie zakłada firma, która chce zrekrutować do swojego zespołu prawdziwych „maniaków komputerowych”. Firma ustawia reklamę i zaznacza, że ma się ona wyświetlać osobom, które interesują się komputerami. Facebook łączy więc Kowalskiego z firmą. Kowalski znajduje ofertę dopasowaną do jego zainteresowań, a firma znajduje właśnie taką osobę, jakiej szukała.

Nie mamy tu więc do czynienia z niechcianą, nachalną reklamą. Idea jest taka, aby ludzie łatwiej znajdowali rzeczy, które mogą ich zainteresować, a firmy i inne organizacje – ludzi, którym mają coś wartościowego do zaoferowania.

To zaś oznacza, że „Facebook dla firm” to nie oksymoron (sprzeczność sama w sobie), a raczej pleonazm (jak „masło maślane” lub „akwen wodny”). To znaczy: Facebook jest dziś przede wszystkim narzędziem marketingowym dla firm. Dlatego właśnie znajdziemy w nim coraz bardziej rozbudowany Menedżer Reklam, pixele remarketingowe, statystyki Facebook Insight lub strony takie jak Facebook Business. Ba! Warto wiedzieć, że osobom prywatnym bardzo trudno jest nawiązać kontakt z obsługą Facebooka, ponieważ twórcy portalu zainteresowani są prawie wyłącznie komunikacją z reklamodawcami.

Rozpoczynając działania w tym najpopularniejszym w Polsce medium społecznościowym, warto spojrzeć na niego właśnie tak – bardziej jako na uzupełnienie Google AdWords (pisałem o tym tutaj), niż jako przestrzeń zarezerwowaną tylko dla prywatnych znajomości. Być może zabrzmi to kontrowersyjnie, ale dziś Facebook to przede wszystkim portal dla firm i ich klientów, a dopiero w drugiej kolejności dla osób prywatnych i ich przyjaciół. A ponieważ Facebook chce zarabiać, nie ma szans, by to się zmieniło.

Jaki jest z tego wniosek dla Ciebie? Facebook jest narzędziem biznesowym, które ułatwia pozyskiwanie właściwych klientów, bez względu na to, kim są. Jeśli chcesz z takiego ułatwienia skorzystać, powinieneś przynajmniej spróbować zaprzyjaźnić się z Facebookiem.

O tym, jak się do tego zabrać, napiszę w kolejnych wpisach.

Marcin

Od kilkunastu lat jestem przedsiębiorcą i piszę o biznesie. Ale nie tylko piszę: także doradzam innym przedsiębiorcom, przeprowadzam szkolenia z marketingu i mediów społecznościowych, prowadzę konta firmowe na Facebooku i Instagramie. Jeśli chcesz wiedzieć, jak mogę pomóc Tobie i Twojej firmie, zapraszam do zakładki Moja oferta