Statystyczny właściciel małej firmy chętnie oszczędza na pracownikach, ale nie rezygnuje z własnych luksusów, które w jego mniemaniu, budują jego wizerunek. Brzmi to niczym stereotypowy osąd, ale potwierdzają go sami przedsiębiorcy przepytywani przez Polskie Badania Czytelnictwa.

Polskie Badania Czytelnictwa zajmują się – jak nazwa wskazuje – badaniem popularności mediów (głównie prasy) wśród różnych grup Polaków. I nie inaczej jest z najnowszym raportem pt. Właściciele małych firm w czasie koniunktury i recesji. Badanie przeprowadzone dwukrotnie na niemal identycznej grupie przedsiębiorców – w 2018 roku (czas koniunktury) oraz w 2020 roku (czas recesji) dostarcza jednak znacznie więcej ciekawych informacji niż tylko te, że przedsiębiorcy wciąż chętnie sięgają po drukowane czasopisma. I właśnie na tym ogólnym obrazie przedsiębiorcy, jaki wyłania się z badania, chciałbym skoncentrować się w tym tekście. Ponad 100-stronicowy raport, dostępny bezpłatnie na tej stronie, okazał się dla mnie fascynującą lekturą o charakterze socjologicznym.

Od razu zaznaczam, że dane, które tutaj podaję, pochodzą z badania, ale niektóre wnioski są moje, a więc mogą wykraczać poza interpretację, jakiej dokonali autorzy raportu.

Wizerunek ponad wszystko

Stereotypowo przedsiębiorcy postrzegani są najczęściej dwojako. Bardziej niekorzystny obraz to wizja pana z batem, który usiłuje wycisnąć jak najwięcej ze swoich niewolników, niezbyt wyedukowanego, ale nieprzyjmującego krytyki innych. Na szczęście jest i trochę lepszy, bardziej adekwatny obraz – wizja osoby pracowitej, szukającej szans na rozwój, gotowej znaleźć okazję do zarobku tam, gdzie inni jej nie widzą.

To drugie wyobrażenie jest dziś znacznie bliższe rzeczywistości, choćby dlatego, że szeregi przedsiębiorców zasila mnóstwo osób młodych – dobrze wykształconych, znających języki (choć z tym akurat mogłoby być lepiej), otwartych na świat. Nie oznacza to jednak, że obraz ich jest idealny i że będąc złośliwym, nie można by było wbić szpili w ich coraz staranniej budowany wizerunek.

No właśnie – wizerunek. To chyba najbardziej emocjonujący element badania. Z raportu wynika, że w obliczu już zauważonej lub oczekiwanej recesji przedsiębiorcy planują oszczędności. Być może będą oszczędzać na zatrudnieniu, być może ograniczą outsourcing, być może wstrzymają pewne inwestycje. Jednocześnie nie zamierzają ograniczać wydatków, które można uznać za konsumpcję – choć w ich mniemaniu są one zapewne formą inwestycji. Chodzi o wydatki związane np. z zakupem nowych samochodów (w tym bardzo często auta klasy premium, z BMW jako sztandarowym autem polskiego przedsiębiorcy), komputerów, elektroniki, a nawet zegarków czy drogiej galanterii.

Interpretacja złośliwca byłaby następująca – polscy przedsiębiorcy gotowi są oszczędzać na pracownikach, ale nie na sobie. W raporcie znajdziemy jednak odpowiedź znacznie łagodniejszą i dla mnie dużo bardziej przekonywującą.

Otóż w małej firmie wizerunek przedsiębiorcy stanowi jednocześnie wizerunek marki. To, w jaki sposób odbierana będzie firma w oczach klientów i kontrahentów zależy w bardzo dużym stopniu od tego, jakie wrażenie zrobi na nich właściciel. Dlatego leasing na lepszy samochód, wydatki związane z lepszym ubraniem lub dodatkami takimi jak zegarek, postrzegane są przez przedsiębiorców jako element wizerunku.

Współcześni przedsiębiorcy doskonale wiedzą, że to właśnie właściciel stanowi chodzącą reklamę (lub antyreklamę) firmy. A w świecie przedsiębiorców wciąż sprawdza się tzw. etos protestancki – tzn. jeśli chcesz, byśmy Ci zaufali, pokaż jak świetnie sobie radzisz. Lepszy (a jeśli cię nie stać, to przynajmniej nowszy) samochód, bardziej smukły telefon czy może zegarek marki rozpoznawalnej głównie przez koneserów są niczym rogi samca alfa na polanie pełnej innych łosi walczących o względy klępy– trudno przecenić ich znaczenie.

Z drugiej strony – można się zastanawiać, ile w tym zdrowego rozsądku, a ile jednak zachłanności lub chęci dogadzania sobie. Na razie nie widać bowiem również, by przedsiębiorcy chcieli rezygnować ze stosunkowo drogich wakacji (takich od 5 do 10 tys. zł) czy innych wydatków, które trudniej obronić potrzebami wizerunku.

Chyba, że przyjmiemy jeszcze inne wyjaśnienie. Być może na mówienie o recesji jest jeszcze za wcześnie. Być może recesja jest wśród badanych przedsiębiorców czymś, o czym słyszeli w telewizji, ale co jeszcze na razie ich nie dotyczy. Bo jeśli naprawdę ich dotknie, prawdopodobnie jednak wpłynie na ich decyzje zakupowe.

Cytat z raportu:

Wyniki (…) pokazują, że na początku recesji przedsiębiorcy nie planują ograniczać konsumpcji indywidualnej. To normalne, zważywszy, iż na początku kryzysu część z nich dysponuje wolnymi środkami pieniężnymi. Z drugiej strony, to oznacza brak powszechnej etyki oszczędności, wśród polskich mikro i małych przedsiębiorców.

Pozytywny snobizm

Jednocześnie jest w wydatkach polskich przedsiębiorców kilka punktów, które warto docenić. Bo to oni jednak należą do tych Polaków, którzy rzadko oszczędzają na własnej edukacji. Współczesny polski przedsiębiorca chce się szkolić, bo ma świadomość, że od jego wiedzy i umiejętności może zależeć jego przewaga konkurencyjna. Być może jest w tym coś ze „snobowania się”, ale jeśli dożyliśmy czasów, w których elementem snobizmu jest pogłębianie wiedzy, można się z tego tylko cieszyć.

Podobnie jak z tego, że to właśnie przedsiębiorcy bardzo chętnie zajmują miejsca w kinach i teatrach. Dbają więc o rozwój nie tylko intelektualny, ale i kulturalny.

Można powiedzieć, że przedsiębiorcy starają się być pewnego rodzaju elitą – ludźmi dbającymi o swoje wykształcenie, kulturę, ale i o wszystkie te materialne symbole statusu, które mają za zadanie podkreślać ich pozycję i pokazywać wszystkim wokół, że „powiodło mi się”.

Elementem tego snobowania jest również czytanie eleganckich magazynów, takich jak Twój Styl czy Glamour – im zamożniejszy przedsiębiorca, tym bardziej lubuje się w podobnych lekturach.

 

Co wyróżnia współczesną arystokrację?

Autorzy badania podzielili przedsiębiorców na 3 grupy pod względem dochodów. W kwietniu 2020 roku aż 32% właścicieli małych firm zarabiało do 5 tys. zł miesięcznie, a więc w granicach wynagrodzenia w typowej pracy etatowej. Średnia klasa dochodów (23%) obejmuje przedsiębiorców zarabiających do 10 tys. zł miesięcznie. Klasę wyższą stanowią ci, którzy zarabiają więcej (22%).

Podział klasowy został jednak dokonany nie tylko na podstawie dochodów. Okazało się, że arystokrację wśród właścicieli małych firm wyróżniają także inne cechy, czy raczej zachowania.  Co wyróżnia klasę wyższą? Zacytuję autorów raportu:

Kapitał Ekonomiczny Wyjściowy (manifestacje kapitału ekonomicznego) to korzystanie z hotelu, usług spa, wyjazdy turystyczne oraz przede wszystkim zakupy dóbr i marek luksusowych. Kapitał Kulturowy Wejściowy to wykształcenie i znajomość języków obcych, a Kapitał Kulturowy Wyjściowy to konsumpcja mediów, wyjście do kina teatru, na wystawę.

I dalej:

Klasy mają hierarchiczny charakter pod względem pozycji społecznej i prestiżu. Klasa wyższa to 17% właścicieli firm, klasa średnia wyższa – 28% właścicieli, klasa średnia – 40% właścicieli oraz niższa klasa obejmuje 15% przedsiębiorców.

Tak rozumiana arystokracja wśród właścicieli małych firm to ludzie, którzy nie tylko mają wysokie dochody, ale przede wszystkim osoby, które nieustannie się dokształcają, korzystają z nowoczesnych technologii, a także znajdują czas na czytanie prasy, chodzenie do kina i teatru, czy na wystawy. Łączą więc dbałość o wyniki finansowe z własnym rozwojem intelektualnym i kulturowym. A przy tym, są ulubionymi klientami luksusowych salonów i butików.

Zobaczcie zresztą sami:

  • Co drugi przedstawiciel klasy średniej wyższej i 90% klasy wyższej w okresie wzrostu kupił nowy samochód osobowy.
  • Około 40% przedstawicieli klasy wyższej to kupujący nowe samochody osobowe marki premium lub luksusowej.
  • Około 80% przedstawicieli klasy wyższej kupuje wysokiej klasy elektronikę i luksusowe zegarki. Zakup elektroniki i zegarków premium deklaruje odpowiednio 30% i 20% przedstawicieli klasy średniej wyższej.

Z badania wynika również, że w okresie recesji większość przedsiębiorców nie zamierza ograniczać wydatków na konsumpcję produktów z kategorii premium czy luksusowych. Może to oznaczać, że ich sytuacja ekonomiczna jest na tyle stabilna, że stosunkowo niewielkie zawirowania rynku nie dotkną ich finansów osobistych. Albo – jak sugerują autorzy badania – biznesowi arystokraci, którzy swoje fortuny zgromadzili stosunkowo niedawno, zrobią wszystko, by utrzymać ten świeżo utrzymany status społeczny na jak najwyższym poziomie. Jego utrata mogła by być dla nich bardzo bolesna… wizerunkowo.

Metodologia. W ramach badania przeprowadzono 593 wywiady z przedsiębiorcami, przy użyciu ankiety internetowej. Badanie prowadzono wśród właścicieli zatrudniających pracowników, a więc wyniki nie zawierają informacji o samozatrudnionych.