Dlaczego Warren Buffett ma rację?

Warren Buffett to człowiek, który słynie z tego, że ma żyłkę do interesów. Nie jest jednak tak, że jego nos bezmyślnie ciągnie go za zapachem pieniędzy. Wiele wypowiedzi Buffetta wydaje się potwierdzać, że sukcesy Amerykanina są nie tylko wynikiem intuicji, ale także rozsądnego podejścia do kwestii zarabiania i… oszczędzania.

Na Facebooku udostępniłem ilustrację z popularnymi cytatami z Warrena Buffetta. Od siebie dodałem, że zgadzam się ze wszystkimi wypowiedziami na tej liście.

Mówiąc szczerze, jestem człowiekiem z natury sceptycznym i mam tendencję do podważania wszelkich „prawd objawionych”. Tym razem jednak nie mam wątpliwości – Buffettowi mogę zaufać, tym bardziej, że moje własne doświadczenia i intuicje potwierdzają jego przekonania.

Być może więc wspólnie z Buffettem uda mi się przekonać również Was do uwierzenia w niektóre z „mądrości” z tej listy.

buffet

 

Nigdy nie polegaj na pojedynczym dochodzie (…) .

Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka.

Te wypowiedzi właściwie można sprowadzić do modnego obecnie pojęcia: „dywersyfikacja”. Pierwszy cytat odnosi się do dywersyfikacji przychodów, drugi, do dywersyfikacji inwestycji, czy choćby oszczędności. I na tym właśnie chcę się skupić w niniejszym tekście.

Dla mnie to bardzo ważna kwestia, która ma duży wpływ na to, jak organizuję swoją działalność i co robię z pieniędzmi. Zarabianie tylko na jednym źródle i w jeden sposób zawsze niesie za sobą bardzo duże ryzyko. Wystarczy bowiem, że to jedno źródełko wyschnie, a nie będę miał się z czego utrzymać. Dlatego właśnie wolę pracować dla wielu klientów niż dla jednego, a także wolę mieć w ofercie kilka usług niż wyspecjalizować się w jednej.

Jeden duży klient czy wielu małych?

Mnóstwo osób, prowadząc działalność gospodarczą, koncentruje się na jednym kliencie. Wiem – jeden solidny, dobrze płacący pracodawca to wygoda i zarazem pokusa, by związać się z nim jak najmocniej. Mam jednak nadzieję, że  ja podobnym pokusom nigdy nie ulegnę. Jeden duży klient to bowiem nie tylko brak problemów i często „dobry pieniądz”, ale także uzależnienie.

Silny partner zawsze będzie się starał wykorzystać nierówność w relacjach, np. wymuszając krótsze terminy, dodatkowe prace bez wynagrodzenia, czy też inne ustępstwa. Jeśli ta sama firma jest tylko jednym z moich wielu klientów, stawiany pod murem mogę po prostu powiedzieć „nie”, a firma-klient albo uzna moje zasady, albo się rozstaniemy. Dla mnie nie będzie to jednak „być albo nie być”. Po prostu, pracując dla wielu klientów, nie muszę naginać własnych zasad, ani robić rzeczy, których nie chcę.

Przy okazji taka dygresja. W ostatnich latach upadło w Polsce wiele firm budowlanych – często bardzo dużych. Ich największym problemem było uzależnienie od większego podmiotu, np. firmy deweloperskiej lub innego inwestora. Gdy działalność całego dużego przedsiębiorstwa opiera się na płatnościach z jednego, czy nawet dwóch, trzech źródeł, to prędzej czy później skończy się to źle. Opóźnienia w płatnościach sprawiają wtedy, że kolos ugina się na swych glinianych nogach i w końcu idzie w rozsypkę. Co to oznacza? Nawet jeśli Twoja firma rozrośnie się do potęgi, nie stanie się przy tym silna i stabilna, o ile nie zadbasz o odpowiednią strukturę odbiorców.

 

Specjalizacja czy wszechstronność?

Kolejna sprawa, to różnorodność usług w ramach jednego źródła. W moim przypadku można mówić o niej na kilku poziomach. Wspomniana dywersyfikacja wewnątrz firmy polega na tym, że choć prowadzę agencję public relations, to zarabiam nie tylko na usługach PR, ale także na namingu, copywritingu, prowadzeniu kont social media, przeprowadzaniu kampanii reklamowych, a nawet na konsultacjach biznesowych.

W praktyce jest tak, że popyt na poszczególne z tych usług zmienia się w ciągu roku. Są miesiące, w których rośnie zainteresowaniem namingiem, podczas gdy w innych temat ten właściwie nie istnieje. Są takie, kiedy wzrasta liczba zapytań o PR i takie, w których nie notuję ich prawie wcale. Ale dzięki świadczeniu usług z różnych kategorii, przez cały rok mam ręce pełne roboty.

Powyżej pisałem o wielu klientach i różnych usługach, ale to wszystko wciąż dotyczy jednego źródła, jakim jest moja mała firma. Dywersyfikację możemy jednak – i pewnie powinniśmy – potraktować szerzej. W każdej firmie może się przecież pojawić trudniejszy okres. Dlatego, aby przygotować się na różne scenariusze, warto budować sobie różne dodatkowe alternatywy dochodu.

Dla mnie takim dodatkowym źródłem są książki. Nie zapewniają mi one takich zarobków, abym mógł „żyć z pisania”, natomiast pozwalają mi uzyskiwać przez kilka miesięcy po premierze nowego tytułu dodatkowy zastrzyk pieniędzy, które mogę przeznaczyć na takie wydatki, na które trudno znaleźć środki w codziennym budżecie.

Przykład. To właśnie dzięki jednej z książek mogłem zaplanować zaręczynowy wyjazd-niespodziankę dla mojej przyszłej  narzeczonej a obecnie żony, z pobytem w jednym z apartamentów w Sea Towers z widokiem na morze. Nie piszę o tym, żeby się chwalić, ale by pokazać, że dzięki oddzielnym dochodom z kilku źródeł możemy czasem zrobić coś, na co nie byłoby nas stać, gdybyśmy pozostali przy jednym źródle dochodu.

A co z oszczędzaniem?

O tym, by nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka, także mógłbym pisać długo.

Przede wszystkim ważne jest to, abyś oszczędzając lub inwestując, korzystał z wielu możliwości, na wypadek, gdyby jedną z nich spotkały problemy. Sytuacje banków podlegają regułom rynkowym, polisolokaty, które miały zapewnić świetlaną przyszłość, mogą uzyskać wyniki gorsze od przewidywanych itd. Dlatego warto odkładać pieniądze na różne konta i inwestować z wykorzystaniem rozmaitych mechanizmów.

Ja obecnie „inwestuję”, czy raczej oszczędzam (biorąc pod uwagę realne oprocentowanie), na dwa sposoby. Pierwszy to konto oszczędnościowe, z którego pieniądze zamierzam przelać w przyszłości (gdy będzie już ich więcej) na lepiej oprocentowaną lokatę. Minus lokaty jest taki, że środków takich nie można wyjąć w sytuacji awaryjnej bez utraty oprocentowania. Generalnie chcę, aby te oszczędności były przeznaczone na nieprzewidziane, większe wydatki domowe. W przyszłości chciałbym je dodatkowo podzielić na wydatki domowe i edukację syna.

Drugi sposób, który ma służyć zarabianiu na moją przyszłą „emeryturę” to fundusze inwestycyjne. I tutaj znów możemy mówić o dywersyfikacji – czyli o zakupie różnych funduszów z różnych grup, tak aby zminimalizować ryzyko poważnych strat.

Więcej piszę o tym w mojej najnowszej książce „Czas to pieniądz”. Tu wspomnę jedynie o tym, że moje spojrzenie różni się od popularnych poglądów na tę kwestię. Uważam, że kupując jednocześnie jednostki funduszy akcji oraz np. obligacji, nie tylko zmniejszamy ryzyko strat, ale znacznie ograniczamy także szansę na zysk. W książce porównałem tę sytuację do jednoczesnego wciskania pedałów gazu i hamulca w samochodzie – absolutnie nie zachęcam do sprawdzania, jak to działa!

Uważam, że należy wybrać jedną kategorię funduszy w jednym czasie, natomiast jak najbardziej, w ramach tej kategorii, powinniśmy dokonywać dywersyfikacji, a więc kupować jednostki różnych funduszy, np. akcyjnych lub hybrydowych. Możemy też inwestować ostrożniej, gdy sytuacja rynkowa jest gorsza (inwestując wtedy np. w obligacje) lub działać odważniej, gdy notowania idą w górę (np. inwestując w akcje).

Pamiętaj też przy tym, aby na fundusze nie przeznaczać wszystkich swoich oszczędności, ponieważ ryzyko utraty środków – wbrew zapewnieniom niektórych ekspertów – jest duże.

Najpierw odkładaj, potem wydawaj

Na zakończenie chcę jeszcze wspomnieć o może nie najważniejszym, ale najbardziej dla mnie intrygującym cytacie:

Nie oszczędzaj tego, co zostało po wszystkich wydatkach, lecz wydawaj, co zostaje po odłożeniu oszczędności.

Właśnie teraz jestem na etapie, na którym staram się wprowadzać tę myśl w życie. Praktyka jest niestety taka, że jeśli nie odłożę pieniędzy (na konto oszczędnościowe lub na fundusze inwestycyjne) w momencie, gdy jestem na finansowej górce, ryzykuję, że nie odłożę ich wcale. Dlatego teraz, gdy tylko otrzymam płatności za faktury (większość wpływa w tym samym czasie), staram się zaczynać wydawanie pieniędzy od dwóch elementów: 1) opłacenie rachunków 2) odłożenie zakładanej kwoty. A przeżyć jakoś trzeba za to, co zostanie.

 

W niniejszym wpisie napisałem o sobie, ale mam nadzieję, że każdy może z tej lekcji wynieść coś dla siebie. Także wtedy, gdy pracujesz na etacie, możesz myśleć o dodatkowych źródłach dochodów, a oszczędności odkładać np. już w dniu wypłaty. Genialność słów Buffetta tkwi w tym, że skorzystać może na nich naprawdę każdy.

Jako ilustrację wykorzystałem screen strony wyszukiwania Google na hasło „Warren Buffett”

Marcin

Moja specjalność to zarządzanie i marketing w małych i średnich firmach. Dbam o kompleksową promocję moich Klientów w internecie, zaczynając od kont social media, a na kontaktach z mediami kończąc. Moja firma: Empemedia.pl. Moje książki - zerknij tutaj!