Desktop Calendar – dla mnie absolutny must have

Istnieje wiele narzędzi, których celem jest ułatwienie organizacji pracy. Ja jednak używam tylko jednego, najprostszego, jaki można sobie wyobrazić – i dlatego właśnie tak wspaniałego! To Desktop Calendar – półprzezroczysta nakładka na pulpit.

Kilka lat temu szukałem prostego rozwiązania, które pozwoli mi rozstać się z papierowymi terminarzami, a jednocześnie nie będzie wymagało czasochłonnej obsługi. Niestety, 99% programów, które miały rzekomo usprawniać pracę, nie spełniało moich oczekiwań. Oferowały one całe mnóstwo rozbudowanych funkcji, ale ich twórcy często nie rozumieli podstawowego oczekiwania odbiorcy takiego jak ja – nie chcę programów, które będą zabierały mój czas, potrzebuję takich, które pozwolą mi go zaoszczędzić!

Gdy znalazłem Desktop Calendar, odetchnąłem z ulgą. Dziś mogę potwierdzić, że był to dobry wybór. Aplikacji tej używam od dawna i w każdy dzień roboczy. Od niej rozpoczynam dzień pracy, do niej wracam wielokrotnie w ciągu dnia, a czasem zaglądam jeszcze wieczorem, przed ostatnim zamknięciem komputera. Szczerze mówiąc, dziś nie wyobrażam sobie codziennej pracy bez tego programu i źle wspominam krótki czas, kiedy z przyczyn technicznych musiałem obyć się bez niego.

colorful_days

Dlaczego program ten bije na głowę wszystkie inne?

  • Dlatego, że jest banalnie prosty.
  • Dlatego, że nie wymaga logowania.
  • Dlatego, że cały czas jest na pulpicie – nie trzeba go otwierać ani zamykać.
  • Dlatego, że ramki na poszczególne dni otwiera się jednym kliknięciem.

Jak Desktop Calendar działa w praktyce?

Gdy otwieram komputer (z Windowsem), na pulpicie widzę kalendarz na najbliższe tygodnie. W ustawieniach mogę zmienić ilość wyświetlanych tygodni, czy też rozmiary poszczególnych okienek, a także stopień ich przezroczystości. Jeśli chcę, wybrane okienka mogę pokolorować.

Klikając np. w dzień 6 października, otwiera się okienko, które mogę dowolnie uzupełnić. Mogę też przekopiować zawartość lub wybrane pozycje z innych okienek lub z innych plików tekstowych za pomocą niezawodnych skrótów Ctrl+C i Ctrl+V.

desktop_calendar

Dzięki temu, korzystając z aplikacji, przygotowuję błyskawiczny plan dnia, który następnie na bieżąco koryguję (często wielokrotnie) w ciągu dalszego dnia. A nowe kamyki, które wpadają w międzyczasie do mojego ogródka, dopisuję do dni kolejnych.

Kalendarz mogę uzupełniać nawet na kilka miesięcy wprzód – wykorzystuję to, aby zaplanować np. płatność kolejnej raty ubezpieczenia samochodu lub inne zobowiązania, o których mógłbym zapomnieć.

Desktop Calendar wykorzystuję także do szybkiego robienia notatek – wpisuję np. adres miejsca, w którym jestem z kimś umówiony, albo pomysły na kolejne teksty.

Tylko tyle? Tak, to wszystko. Naprawdę, nie potrzebuję niczego więcej. Less is more! A Desktop Calendar znajdziesz tutaj! Program jest bezpłatny.

Ściągnij i napisz, czy i w jaki sposób wykorzystasz go w swojej pracy lub biznesie.

PS. Ten wpis nie jest sponsorowany 😉

PS2. Program ma także wady – np. gdy użyjesz skrótu ALT+A, by wpisać „ą”, zawartość okienka wykasuje się. Trzeba na to uważać. Czasem też niektóre okienka zaplanowane na przyszłość nie wyświetlają się, dopóki w nie klikniemy – problem występuje w Windows 10. Uważam jednak, że mimo wszystko – warto.

 

Spodobał Ci się ten wpis? Nie przegap następnego! A przy okazji, odbierz 50% zniżki na szkolenie on-line.

Marcin

Moja specjalność to zarządzanie i marketing w małych i średnich firmach. Dbam o kompleksową promocję moich Klientów w internecie, zaczynając od kont social media, a na kontaktach z mediami kończąc. Moja firma: Empemedia.pl. Moje książki - zerknij tutaj!

  • Nie rozprasza Ciebie to, że non stop masz ten kalendarz przed oczami? Z jednej strony to dobrze, bo jedno spojrzenie wystarczy, by coś o czym się zapomniało, przywołać, ale z drugiej strony… Miałabym wrażenie, że w kółko mam coś do zrobienia 🙂 Moją miłością nadal są kalendarze papierowe + Evernote + kalendarz w telefonie, ale tylko dlatego, że nie znalazłam ideału. Choć, hm… może nie tędy droga? 😉

    • Kalendarz mam na pulpicie 🙂 Bezpośrednio przed oczami mam np. edytor tekstu, strony otwarte w internecie itd. Tak więc na pulpit muszę przejść celowo, jeśli np. chcę zajrzeć do planu dnia. Myślę, że to nie różni się wiele od zaglądania do papierowego terminarza, chociaż chyba jednak… jest szybsze.

      • No nie różni się to fakt. Jest zdecydowanie szybsze i wygodniejsze, bo nie trzeba ze sobą nosić w torebce i wertować kartek. Ale, hm.. w tej chwili to ja mam moje moto na pulpicie 😉

  • Kiedyś korzystałem z tzw. żółtych karteczek na pulpicie ale jakoś motywacja była niska w porównaniu do tradycyjnych kartek. Dzisiaj mam notes/ kalendarzyk i zapisuję swoje dzienne cele w nim i maluje kwadracik w celu odznaczenia ‚x’ aby zakomunikować, że zrobione.
    Odnoszę wrażenie, że jak sam coś napiszę to jest większa motywacja aby to wykonać.

    • Też przechodziłem przez różne fazy. Przez długi czas byłem „uzależniony” od papierowego terminarza i nie odpowiadały mi żadne elektroniczne rozwiązania. W tej chwili terminarz czy karteczki wydają mi się bardzo „spowalniające” i niewygodne w porównaniu z kalendarzem na pulpicie. Dla mnie ważne jest też to, że to co zapiszę, mogę szybko zmienić, stosownie do zmieniającej się sytuacji.