Czy opłaca się być vatowcem? 5 mitów

Jak dla mnie, jest to pytanie czysto retoryczne. Jednak wiele osób, szczególnie tych, które dopiero rozpoczynają działalność gospodarczą i planują wykonywać ją samodzielnie, musi podjąć w tej sprawie decyzję. Ważną decyzję. Rejestrować się więc jako płatnik VAT, czy nie?

W SKRÓCIE: Według mnie w 99% sytuacji odpowiedź może być tylko jedna. Tak. To się opłaca. Warto być vatowcem. Prawie nikomu nie opłaca się nim nie być. Jeśli jednak taka odpowiedź Ci nie wystarcza, spróbuję zwięźle uzasadnić, dlaczego tak uważam 🙂 .


Czasem zastanawiam się, dlaczego wiele osób prowadzących działalność gospodarczą nie chce być płatnikami VAT. Myślę, że argumenty, które ich przekonują, są podobne do tych, które i ja brałem pod uwagę, zakładając firmę:

  1. VAT to dodatkowy podatek, więc nie ma sensu go płacić, jeśli nie trzeba,

  2. bycie „vatowcem” opłaca się tylko wtedy, gdy ma się duże koszty,

  3. bycie płatnikiem VAT oznacza dodatkową biurokrację,

  4. ceny będą wyższe, jeśli doliczę do nich VAT, więc będę mniej konkurencyjny,

  5. moi klienci w większości nie są „vatowcami”.

Które z tych argumentów są rzeczywiście mocne, a które stanowią wyłącznie mity? Zajmijmy się nimi po kolei.

Ad 1. Mam nadzieję, że nikogo nie obrażę, jeśli napiszę, że to najbardziej bzdurny argument w tym zestawieniu. Sorry, ale jeśli sądzisz, że nie będąc płatnikiem VAT, unikniesz jego płacenia, jesteś w grubym błędzie. Jest dokładnie odwrotnie. Jeśli NIE jesteś „vatowcem”, wówczas płacisz VAT od każdej zakupionej usługi lub produktu, tyle że nie możesz tego podatku odliczyć. Dopiero kiedy jesteś płatnikiem VAT, jego część możesz odliczyć, a więc w efekcie możesz zapłacić mniej podatku.

Nieporozumienie dotyczące płacenia VAT wynika stąd, że rzeczywiście przedsiębiorcy wpłacają VAT do urzędu skarbowego. Jest to jednak podatek pomniejszony o odliczenia, czyli mniejszy niż ten wpłacany przez „nie-vatowców”, a do tego odroczony w czasie o miesiąc lub nawet o kwartał (jeśli rozliczasz się kwartalnie). W efekcie można nawet uznać, że jest to pewnego rodzaju darmowy kredyt, który dostajesz od państwa.

Kredyt? Czy niczego nie pomyliłem? Otóż, nie! Problem polega na tym, że przedsiębiorca doliczając do ceny netto podatek VAT i potem inkasując należność, uznaje że cała ta suma jest jego. A po miesiącu lub kwartale z bólem stwierdza, że ma do zapłacenia jakiś horrendalny podatek. Tak naprawdę jednak JEGO należność to cena netto. Pobrany podatek nie jest jego.

Przedsiębiorca jest niejako pośrednikiem w przekazywaniu podatku pobranego od swojego klienta do fiskusa. Prawidłowo więc powinien odkładać te np. 23% VAT od każdej transakcji do oddzielnej skarpety, a gdy nadejdzie czas płatności, oddać urzędowi. Niczego nie musi więc wykładać z własnej kieszeni, nie ma tu żadnych dodatkowych kosztów.

Mało tego, bo można mieć jeszcze bonus, polegający na tym, że część tego, co do przysłowiowej skarpety odłożymy, możemy sobie zostawić. Stanie się tak, jeśli w okresie rozliczeniowym dokonamy chociaż jednego zakupu obciążonego podatkiem VAT i otrzymamy fakturę (zakup ten musi być związany z prowadzoną działalnością). Wówczas pomniejszymy należność, którą mamy „odłożoną” dla fiskusa, o podatek VAT z tej faktury.

Mit pierwszy uważam więc za całkowicie obalony. Bycie płatnikiem VAT w żadnym wypadku nie spowoduje dodatkowych kosztów. Jedyne, co może nam przynieść, to oszczędności, które w zależności od specyfiki naszej firmy będą drobne lub duże.

No to teraz już pójdzie nam z górki.

Ad. 2.

Równie dobrze możesz powiedzieć, że nie opłaca się robić małych oszczędności. Zauważ jednak, że nawet 50 zł odłożone w każdym miesiącu da Ci 600 zł w roku, a za to coś już jednak mógłbyś sobie kupić, prawda?

Jeśli masz duże koszty, odliczasz dużo VAT-u. Jeśli masz małe koszty, odliczasz mniej VAT-u, ale każde odliczenie to Twoja korzyść. W efekcie, zawsze, gdy jesteś „vatowcem” zyskujesz w stosunku do sytuacji, gdybyś nim nie był.

Ad. 3. To prawda. Trzeba prowadzić rejestr VAT oraz składać dodatkowe deklaracje. Dziś jednak z pomocą przychodzą programy do samodzielnego księgowania (ja korzystam z InFakt) lub biura rachunkowe (w tym przypadku obsługa płatnika VAT może być nieco droższa niż obsługa kogoś, kto nim nie jest). Poza tym obecnie deklaracje można wysyłać przez internet, więc odpada nawet koszt znaczków pocztowych, czy też konieczność stania w kolejce na poczcie. Według mnie, warto zgodzić się na odrobinę „papierologii” w zamian za korzyści finansowe.

Ad. 4. Podatek VAT jest doliczany do Twojej ceny netto. Napiszę to jeszcze raz: to co stanowi netto, idzie dla Ciebie, VAT to haracz, który pobierasz w imieniu fiskusa. Jeśli Twoimi klientami będą płatnicy VAT (a do takich należy większość firm), podatek nie będzie stanowił dla nich dodatkowego kosztu.

Ad. 5. Jeśli Twoimi klientami będą konsumenci oraz przedsiębiorcy nie będący płatnikami VAT, taki podatek będzie stanowił dla nich dodatkowe obciążenie. A więc teoretycznie tak – VAT zwiększy cenę.

Jest tu jednak pewien haczyk. Polega on na tym, że jeśli nie jesteś „vatowcem”, nie możesz odliczać VAT-u z zakupów, a co za tym idzie, Twoje koszty są wyższe. A jeśli tak, to aby utrzymać siebie i firmę na takim samym poziomie jak będąc płatnikiem VAT, Twoje ceny także powinny być odpowiednio wyższe! W efekcie klienci – nawet ci będący konsumentami – i tak nie zapłacą mniej.

Podsumowując, jedyny mit, w którym znajduje się ziarno prawdy, dotyczy biurokracji. Jeśli chcesz uniknąć dodatkowych formalności, a przy tym prowadzisz działalność na bardzo niewielką skalę (np. dorabiasz sobie w ten sposób do pensji), w takiej sytuacji możesz rozważyć, czy rejestrowanie się jako płatnik VAT przyniesie Ci wystarczające korzyści. Bycie „vatowcem” może mieć też wątpliwe zalety, jeśli rozliczasz się w sposób uproszczony (np. wg ryczałtu). Jednak w każdej innej sytuacji VAT staje się szansą na obniżenie kosztów i uzyskanie dodatkowych oszczędności. Dlatego ja nie mam wątpliwości – bycie płatnikiem VAT po prostu się opłaca.

UWAGA! W celu dokładniejszego wyjaśnienia tematu, przygotowałem także wpis z konkretnymi obliczeniami:
http://bossblog.pl/dlaczego-lepiej-byc-vatowcem-kalkulacja/

Marcin

Moja specjalność to zarządzanie i marketing w małych i średnich firmach, ze szczególnym uwzględnieniem public relations, social mediów oraz budowania reputacji w internecie. Moja firma: Empemedia.pl. Moje książki - zerknij tutaj!

  • Ad 5. jest prawdziwy w przypadku firm handlowych, natomiast w przypadku firm usługowych, o dużej marży, obsługujących klientów indywidualnych, jest zdecydowanie nieprawdziwy.

    Po pierwsze – VAT który płacą takie firmy tez jest kosztem – nie jest odpisywany w całości, ale jest odpisywany od podatku.

    Po drugie, jeśli usługi firmy są wysokomarżowe, to mimo wszystko dla klientów indywidualnych taniej będzie nie płacić VAT (albo firma więcej zarobi).

    Np. Firma ma przychody 100 tys,, ovatowanych kosztów ma 30 tys., Co oznacza 5610 zł VAT, który byłby odzyskany. Ale z tego VAT o 1010 obniżymy podatek dochodowy. Czyli na tym etapie nadpłaciliśmy 4600 VAT.

    Tymczasem gdyby ten przychód 100 tys był ovatowany (załóżmy, że to obrót maksymalny, klienci indywidualni nie kupią po wyższych o 23% cenach, wiec musimy obniżyć ceny), zapłacilibyśmy 18700 VAT (choć mielibyśmy też niższy dochodowy, dla równowagi).

    Wersja bez VAT – 100 tys przychodu. 30 tys kosztów ovatowanych, do tego ZUS 12 tys, zostaje 58 tys do opodatkowania (w uproszczeniu, wiadomo, że zus różnie się rozlicza), co daje 10 tysięcy podatku, zostaje nam 48 tys. zysku.

    Wersja z VAT – 100 tys przychodu, 18700 VAT – 5610 odzyskanego = 12 tys VAT do zapłacenia. + 25 tys kosztów + 12 tys zus = 51 tys do opodatkowania + 9200 podatku = 42 tys zysku.

    Mamy więc 6 tysięcy różnicy na minus dla bycia VATowcem. Oczywiście, sytuacja wygląda zupełnie inaczej przy niskomarżowej działalności, albo przy obsłudze głównie firm. Wtedy faktycznie opłaca się być VATowcem. Ale nie wprowadzając takiego rozróżnienia artykuł wprowadza czytelnika w błąd.

    P.S. Uprzedzając argument, jeśli klienci kupiliby taką samą ilość za ceny wyższe o 23%, to firma popełnia po prostu błąd i sprzedaje za tanio. Nie jest to argument za VAT, a za podwyższeniem cen.

    • Dziękuję za tak wnikliwe odniesienie się do tematu. Na pewno każdy musi podjąć decyzję samodzielnie, w odniesieniu do konkretnej sytuacji.

  • Mateusz Ulczok

    Witam, jestem na etapie zakładania firmy świadczącej usługi muzyczne, oprawa ślubów, zespół na wesele. W tej sytuacji myślę, że na odwrót niż to było napisane w artykule, 99% moich przyszłych klientów nie będzie VATowcami, stąd też chyba nie będzie to dla mnie całkowicie opłacalne. A może inaczej, moje ceny nie będą konkurencyjne, prawda?

    • @mateuszulczok:disqus – oczywiście sam musisz przeanalizować dokładnie swoją sytuację, ale dużo będzie zależało od tego czy jako firma będziesz dokonywał zakupów, czy nie. Pisząc „zakupy”, mam na myśli nie tylko zakup sprzętu, ale również zakup usług od innych firm, a taką usługą będą chociażby usługi telekomunikacyjne (telefon, internet). Generalnie za wszystko, co kupujesz „na firmę” (tzn. na co dostajesz fakturę VAT) możesz odliczyć sobie VAT, ale pod warunkiem, że sam jesteś „vatowcem”. Jeśli tych różnych rzeczy nie będziesz mógł sobie odliczyć, to będą stanowiły dodatkowy koszt, a więc, żeby się utrzymać, będziesz musiał podnieść ceny dla swoich klientów. Dużo jednak zależy od tego, jak duże będziesz miał koszty.

      • Stefan

        Nie jest do końca prawdą co piszesz.Będąc nievatowcem wrzuci w koszty droższe o vat zakupy i zapłaci dochodowy od tego co mu zostało. Będąc vatowcem klient i tak da mu tyle samo pieniędzy tylko że jak wrzuci w koszty tańsze o vat zakupy to od tego co zostanie bedzie musiał zapłacic vat i dochodowy. Bycie vatowcem opłacalne jest TYLKO I WYŁĄCZNIE jak współpracujesz z firmami.

  • Marek

    W przypadku sprzedaży wydaje mi sie, że zazwyczaj lepiej być NIEVATOWCEM. Np. kupujemy ciuchy za 100zl netto, 122zł Brutto. Sprzedaje je maksymalnie dwa razy drożej czyli za 200zl brutto ale musze uwzglednic w tym VAT czyli zarobie tak naprawde 162-100=62
    nievatowiec
    200-122=78 czyli wiekszy zysk 🙂

    • Jeśli jesteś vatowcem, patrz na ceny netto, brutto Cię nie interesuje. VAT nie jest podatkiem, który wykładasz z własnej kieszeni – ten podatek płaci Twój klient, a Ty przekazujesz go do urzędu skarbowego. Ty jesteś tylko „przekaźnikiem” tych 23%. Może się zdarzyć, że nie będąc vatowcem będziesz miał większy przychód (nie zysk), ale wtedy nie będziesz mógł odliczać VAT-u z zakupów, więc będziesz miał wyższe koszty, czyli sam zysk będzie mniejszy. To, co się bardziej opłaca, to już kwestia bardzo indywidualna – trzeba obliczyć przychody i koszty w konkretnej sytuacji.

      • Marek

        No patrze na ceny netto. Klienta nie obchodzi czy place vat czy nie, chce kupic cos za dana kwote. np. dana bluzke moge sprzedać maksymalnie za 100zł – wiecej klient nie da. I teraz jeśli jestem vatowcem to mam do zaplaty 19zl vatu dodatkowo. Ale oczywiscie bluzke musiałem kupić taniej np. za 50zł czyli vat do odliczenia to tylko 10zl czyli bedziemy zawsze do tyłu, zgadza sie? inne koszty jako benzyna czy telefon wydaja sie groszowe jesli wezmiey np. sprzedaż za 5 czy 10tys miesiecznie – wtedy roznica jest kolosalna. No chyba ze ktos jest w stanie mi podac konkretny przyklad gdzie w handlu opłaca się być vatowcem?

        • To może inaczej. Kupujesz towar za 123 zł. Płacisz cenę brutto – bez względu na to, czy jesteś, czy nie jesteś VAT-owcem. Ale jeśli jesteś VAT-owcem, przysługuje Ci zwrot 23% z ceny, którą zapłaciłeś. Te pieniądze w pewnym sensie zostają Ci w kieszeni. Jeśli nie jesteś VAT-owcem, Twój koszt jest o 23% wyższy. Mimo to, w Twoim przykładzie – nie chcesz tego kosztu przerzucić na klienta, bo chcesz, żeby klient zapłacił mniej – a więc bierzesz to obciążenie na siebie. W konsekwencji pomniejszasz swoją marżę – klient płaci mniej, ale i Ty zarabiasz mniej. VAT musisz zapłacić i tak i tak. Tylko w jednym przypadku przysługuje Ci zwrot, a w drugim nie. Wg mnie to drugie się nie opłaca 🙂

          • Marek

            Właśnie nie przysługuje zwrot VAT. Zwrot VAT jest tylko w przypadku bardzo dużych kosztów albo róznych stawek VAT. W każdym innym przypadku płacimy co miesiać. Jeśli bede Vatowcem mam do zaplaty 23%*cena sprzedazy-23%*cena zakupy czyli zawsze bedzie do zapłaty jakis vat. W przyadku nievatowca nic nie bede musial placic. Oczywiscie mowie o handlu detalicznym gdzie zakladam ze wszyscy klienci nie maja dzialanosci.

          • Przysługuje odliczenie, a po przekroczeniu sumy VAT-u z kosztów – zwrot. To de facto to samo. Gdy NIE jesteś vatowcem, kupujesz towar za 1230 zł i to jest Twój koszt. Gdy JESTEŚ vatowcem, również kupujesz towar za 1230 zł, ale 230 zł podlega odliczeniu (lub zwrotowi), więc Twój koszt wynosi 1000 zł. Płacenie VAT-u nie podnosi Twoich kosztów, natomiast niepłacenie VAT-u, paradoksalnie, tak. Dlatego – zazwyczaj – VAT opłaca się bardziej. Ale wybór należy oczywiście do Ciebie. Najlepiej, jeśli wykonasz w miarę dokładne obliczenia dla swojej sytuacji, uwzględniając m.in. koszty netto i brutto oraz szacowane przychody netto i brutto.

          • Ambalabamba Piotr

            Ja też chyba nie rozumiem, pisze wszędzie wyraźnie że – „Może zdarzyć się, że różnica
            pomiędzy podatkiem należnym a naliczonym jest ujemna. Dzieje się
            tak w sytuacji, gdy podatek zawarty na fakturach od dostawców jest
            większy niż podatek należny, wynikający ze sprzedaży. To
            sytuacja, do której dochodzi np. gdy firma dokonuje dużych
            inwestycji, przewyższających kwoty sprzedaży. W takich przypadkach powstaje nadwyżka.
            Do przedsiębiorcy należy decyzja czy chce skorzystać z
            nadwyżki, by obniżyć wartość podatku należnego na kolejne
            okresy lub otrzymać zwrot, przelewany na rachunek bankowy.”

            Skoro może się tak zdarzyć tylko wtedy, to co Pan nam tu wypisuje że zwrot jest w każdym przypadku?

            Czy ja tu czegoś nie rozumiem?

          • Ambalabamba Piotr

            Skoro kupuję jakąś rzecz za 100zł netto/ 123 brutto, i sprzedaję za 150zł netto/ 184,50, to muszę jeszcze odprowadzić 34,50 – 23 = 11,50… czyli zamiast zarobić 50zł, zarabiam 38,50, jakoś mnie to nie przekonuje 😛

            i kto mi tu coś zwróci?

            skoro różnica z vatem jakim sprzedaje jest dodatnia (na +, nie na „-„) czyli więcej vatu będzie potem, a nie mniej, to kto mi tu coś zwróci?
            naliczony należny = urząd zwraca mi różnicę

            rozumiem to tak jak chłopaki, nie wiem jak mam to rozumieć inaczej, wyjaśnisz mi? Chciałbym to zrozumieć.

          • Pierwszy przykład. Operujmy na kwotach netto. Kupujesz coś za 100 zł, sprzedajesz za 150 zł. Twoja marża to 50 zł i jeśli jest to też Twój zysk, to odliczasz od tego podatek dochodowy. Teraz VAT. Najpierw płacisz 23 zł, ale potem pobierasz od klienta 34,50. I różnicę między tymi kwotami oddajesz urzędowi. Tyle, że to od początku nie są Twoje pieniądze – można powiedzieć, w uproszczeniu, że to pobrana przez Ciebie zaliczka na podatek. Najlepiej byłoby, (jak mówi np. Marcin Iwuć w ostatnim podcaście u Marka Jankowskiego) pieniądze pobrane od klienta na poczet Vatu od razu odkładać na oddzielne konto – bo to są pieniądze do oddania, nie Twoje. Ty je tylko przekazujesz. Nie musisz jednak w tym celu sięgać do swojej marży, bo Twoja marża to różnica NETTO pomiędzy ceną sprzedaży a ceną zakupu towaru. Bez względu na to, czy jesteś VAT-owcem, czy nie, Twoja marża wynosi 50 zł, ponieważ VAT nie traktuje się jako marży.

          • Kamila

            Przykłady przedstawiające tylko i wyłącznie zakup towarów i ich sprzedaż będą zawsze wyglądać niekorzystnie… Działalność gospodarcza to nie tylko zakup towarów, pojawiają się inne koszty. Z faktur, które otrzymujemy odliczamy także VAT więc kubełek z „VAT należny” będzie się pomniejszał. W sytuacji gdy wiemy, że od początku swojej działalności będziemy ponosić duże koszty bezwzględnie opłaca się być Vatowcem, od pierwszego dnia. Natomiast osobie, która sprzedaje sadzonki roślin, które sama wyprodukowała z własnych nasion, wcale nie opłaca się nim być. Sprawa bardzo indywidualna

          • gzygzy

            Ty tak poważnie, czy kabaret robisz?

          • Marcin

            Jeśli osiągasz zysk to się nie opłaca, bo musisz oddać 23% tego zysku do skarbówki w porównaniu do nie-vatowców. Prosta matematyka:
            Dane:
            koszty: 100zł
            przychód: 200zł
            niewatowiec:
            zysk = 200-100 = 100
            vatowiec:
            VAT odliczony = 18,70
            VAT należny = 37,40
            zysk = 200 – 100 + 18,7 – 37,40 = 81,30

            Klienta nie obchodzi czy jesteś vatowcem i musisz doliczać 23% do swojej ceny czy nie.
            Moim zdaniem są tylko trzy powody dla których warto być vatowcem:
            – lecisz na stracie
            – współpracujesz z firmami, które wymagają tego od ciebie
            – sprzedajesz z obniżonymi stawkami VAT, albo robisz wewnątrzwspólnotowe dostawy towarów – wtedy prawie zawsze więcej odzyskasz niż zapłacisz.

          • Vatu nie odliczasz od zysku, ale od przychodu, w dodatku brutto – to zasadnicza różnica. Nie można tego liczyć w oderwaniu od podziału na netto i brutto. Koszty: 100 zł netto, 123 zł brutto. Przychód 200 zł netto, 246 zł brutto. To, co Twoje, to kwoty netto i tu możesz upatrywać zysku. Różnica między netto, a brutto to należność dla US – w tym sensie: to nie są Twoje pieniądze i ani Cię nie ziębią, ani nie grzeją. Najlepiej byłoby w ogóle należność na VAT odkładać na oddzielne konto, tzn. lepiej w tym sensie, że wtedy nie byłoby z tym nieporozumień. Jeśli Klient płaci Ci 123 zł z Vatem, to Tobie płaci 100 zł – to jest Twoja cena. 23 zł to w pewnym sensie podatek, który pobierasz od Klienta, aby przekazać do US. Ale ta kwota nie nie wlicza się do Twojego zysku. Licząc podatek dochodowy, liczymy go od ceny netto, czyli od 100 zł, a nie od ceny z Vatem.

  • Dla zakładających pierwszy raz działalność warto spróbować byc nieVatowcem,szczególnie,zę o tego roku limit zwolnienia to 200tyś

    • Zachęcam do uważnego przeczytania powyższego wpisu. W praktyce niebycie vatowcem zazwyczaj się nie opłaca – oczywiście każdy musi to ocenić indywidualnie, dokonując obliczeń dostosowanych do swojej sytuacji.

    • Zgadzam się, Na początku warto nie być nie VATowcem

  • Monika Kwapinska

    Witam, zakladam wlasnie dzialanosc gospodarcza, kupilam mieszkanie w starej kamienicy i bede je wynajmowac ww systemie airbnb nie przypuszcza zebym przekroczyla obrut 200 tys rocznie czy oplaca mi sie byc vatowcem?

    • Mam za mało danych, aby doradzić w tej konkretnej sytuacji. Najlepiej chyba udać się w tej sprawie do biura rachunkowego, które pomoże dokonać stosownych obliczeń. Generalnie, brak VAT, to brak możliwości odliczania VAT-u z zakupów. Jeśli jednak zakupów będzie mało, a szczególnie, gdy wybrana zostanie uproszczona forma księgowości (np. ryczałt), to jest to jedna z nielicznych sytuacji, gdy VAT może się nie opłacać. Nie rozstrzygnę jednak tego w komentarzu pod wpisem 🙂

  • Pingback: Dlaczego lepiej być vatowcem - kalkulacja | BossBlog()

  • Lesław

    Brakuje najważniejszego zdania: być czy nie być vatowcem zależy przede wszystkim od klientów i branży. Świadcząc usługi np. fryzjerskie, kosmetyczne itp. gdzie odbiorcą jest konsument nie będący vatowcem to dla niego jest różnica czy zapłaci mi 100 zł czy 123zł. Dla mnie z kolei jest różnica czy będąc vatowcem i otrzymując 100zł od klienta w kieszeni zostanie mi 66,67 zł (100 zł brutto – vat 23% 18,70zł – dochodowy 18% 14,63 zł) czy też nie będąc vatowcem 82,00 zł (100 zł brutto – dochodowy 18% 18,00 zł). Pomijam inne koszty wpływające na całokształt działalności ponieważ w działalności usługowej stanowią jakiś tam ułamek przychodów, na przykładowych 100 zł od klienta powstaje różnica 15,33 zł tylko i wyłącznie z tego że się nie jest vatowcem.