3 mity z powodu których ktoś – niestety – może zostać freelancerem / przedsiębiorcą i żałować

Pewne prawdy są niewygodne. Pewnych prawd lepiej nie głosić publicznie. Pewnego rodzaju poprawność nakazuje na przykład, by o przedsiębiorczości, freelancingu i braniu spraw w swoje ręce mówić w samych superlatywach. Niech nie zgubi nas jednak entuzjazm optymistów! Oto 3 hasła biznes-entuzjastów, w które nigdy nie powinieneś wierzyć.

1. Będąc freelancerem, możesz sam ustalać godziny swojej pracy, czytaj: pracujesz kiedy chcesz!

Największe kłamstwo EVER! 🙂

Prawda, że pracując na swoim, nikt nie zmusi Cię do pracy w godzinach 9-17 lub 8-21. Nie musi, bo prędzej czy później zmusisz siebie do tego sam.

Po pierwsze: twoim celem jest pozyskiwanie zleceń i realizowanie ich, a tego nie da się robić popołudniami, między deserem a piwem.

Po drugie – w pewnych godzinach musisz być dostępny dla swoich zleceniodawców, a oni zazwyczaj pracują (+ dzwonią + mailują) w standardowych godzinach pracy biur i w tym czasie oczekują od Ciebie odpowiedzi.

Po trzecie: jeśli chcesz pracować efektywnie, stały rytm dnia będzie po prostu najkorzystniejszy. Z naukowego punktu widzenia najbardziej wydajni jesteśmy rano i w południe. Popołudnie (14-16) jest dobre na sjestę, a przynajmniej na delikatne spowolnienie aż do wieczora, kiedy energii znów trochę przybywa. Ale to już nie będzie to samo, co rano. Wieczór? Noc? Wiesz, fajnie się wtedy siedzi i gapi w monitor, ale z efektywnością bywa gorzej.

Mimo wszystko, przyszły freelancerze, Ty także prędzej lub później dojdziesz do wniosku, że najlepiej jednak pracować od poniedziałku do piątku, w godz. 8-16, 9-17, lub 10-18.

A co z obiecywaną wolnością, swobodą i elastycznym czasem pracy? Że co, proszę?

2. Jeśli jesteś przedsiębiorcą, wypoczywasz gdzie chcesz, i jak długo pragniesz

Sytuacja podobna jak w punkcie pierwszym, chociaż jeszcze gorsza 😉 .

Gdy masz tak dużo czasu, że mógłbyś jechać choćby i na miesięczny urlop na Karaiby, to prawdopodobnie oznacza, że… właśnie masz posuchę w zleceniach. Nie masz zleceń, nie masz więc pieniędzy – to, że masz dużo czasu, pozostaje niewielkim pocieszeniem. Jeśli nie jesteś przekonany do podróży autostopem i żywieniem się leśnymi jagodami, Twoje marzenia o swobodnym wypoczynku w dowolnym miejscu na ziemi raczej się nie spełnią.

Powiedzmy jednak, że Twoje wysiłki marketingowe przynoszą efekty, wreszcie pojawiają się zamówienia, konto puchnie, więc może teraz?! Niestety, teraz nie masz czasu, bo właśnie masz dużo zamówień. Nawet, jeśli część swoich zadań zlecisz innym freelancerom, możesz mieć problem, żeby zdążyć ze wszystkim. Wyjazd? Nie ma mowy, nie teraz.

A może praca przeplatana podróżowaniem? Hm… Niektórzy próbują, ale na takim trybie pracy i wypoczynku traci zarówno jakość pracy (wiem to od klientów podróżujących freelancerów), jak i jakość wypoczywania (o tym wie każdy, kto kiedykolwiek spędzał urlop z laptopem).

Co więc z tym urlopem? Mała podpowiedź: zauważ co się dzieje w sklepach internetowych na przełomie grudnia i stycznia. Wiele z nich właśnie wtedy ogłasza przerwę w działalności. Nie tylko z powodu remanentów. Wiesz już co to znaczy?

Bingo! Wielu przedsiębiorców długi urlop ma dokładnie w tym samym czasie – pomiędzy 24 grudnia a 6 stycznia. Nie dzieje się tak bez powodu – z biznesowego punktu widzenia jest to właśnie najlepszy czas na urlop. Trochę pieniążków zostało po sezonie świątecznym, mały ruch w interesie nie zachęca do działania – tak, może pogoda nie sprzyja, ale właśnie na przełomie i stycznia można wypoczywać z czystym sumieniem.

Jesteś w stanie się z tym pogodzić? Witaj w świecie freelancerów! 🙂

3. Chorujesz, kiedy chcesz – nie musisz tłumaczyć się przed szefem ze zwolnień lekarskich

Tak, nie musisz tłumaczyć się przed szefem. Tłumaczyć się będziesz przed klientami. Ci mogą być bardzo wyrozumiali, ale oczywiście nie zapłacą ci za usługi, których z powodu choroby nie wykonałeś. Gdy pracujesz na etacie, choroba przeważnie nie zmniejsza wysokości Twoich dochodów. We własnej firmie jest oczywiście inaczej.

Małe pocieszenie: za zwolnienie lekarskie teoretycznie otrzymasz jakieś grosze z ZUS-u. Ale… pod warunkiem, że opłacasz dobrowolną składkę chorobową. Ponieważ składka ta jest dobrowolna, a składki ZUS i bez tego wysokie, wielu przedsiębiorców sobie ją odpuszcza, tak więc ich to pocieszenie nie dotyczy.

Dla równowagi dodam, że praca na swoim ma mnóstwo innych zalet, które sprawiają, że ja na przykład nie chciałbym wrócić do pracy etatowej. Nie wierz jednak tym, którzy przekonują, że bycie przedsiębiorcą jest najlepszym rozwiązaniem dla każdego. Nie – praca na etacie oraz praca na swoim mają pewnie tyle samo zalet co wad. Przyjrzyj się im dokładnie, zanim zdecydujesz, które rozwiązanie będzie lepsze dla Ciebie.

 

Marcin

Właściciel Agencji PR Empemedia, autor książek biznesowych, copywriter.

  • Śmiech przez łzy, no nie mogę, ubawiłeś mnie!

  • Z tym czasem to hm… w moim przypadku 7:00-16:00 realizuję zlecenia, 18:00-22:00 załatwiam całą około biznesową i marketingową resztę, żeby te zlecenia na tę 7:00-16:00 mieć 😀 Nie ma letko 😉 Ani samo nie przyjdzie, ani samo się nie zrobi 😀

    • Dzięki Moniko za komentarz. Zastanawiam się, jak, pracując w takim trybie znajdujesz energię do tych kolejnych zleceń, bo to chyba musi być bardzo wyczerpujące? Mam nadzieję, że mimo takiej bieganiny, udaje Ci się znaleźć trochę czasu dla Ciebie. Pozdrawiam!

      • Cześć, przepraszam za opóźnienie, postanowiłam zrobić sobie prezent i z okazji końca sezonu motocyklowego, wyjechałam na ostatnie w tym roku szkolenie na torze 🙂 A potem powrót do rzeczywistości… 🙂 Ale odpowiadając na Twoje pytanie.. a wiesz, że nie wiem? 🙂 Chyba się mocno uzależniłam od tego co robię, co mam zaplanowane i zauważyłam, że jak wypada mi luźniejsze popołudnie to hm.. czuję się jak bez ręki, jakbym o czymś zapomniała 🙂 Ale też plan na 2017 jest taki, żeby wszystko całkowicie przeorganizować… potrzeba mi więcej wolnego do ćwiczeń na torze… Miłego dnia, choć za oknem… hm.. strasznie ponuro.

        • Ćwiczenia na torze to doskonała motywacja! Ja jeżdżę czasem na gokartach i wiem jak to wciąga, więc myślę że tu także się rozumiemy 🙂

          • Prawda? co ciekawe, po takim treningu następnego dnia w pracy można przenosić góry 🙂